Na kilka godzin przed meczem, którym żyje cała Europa, prezesi obydwu klubów zaapelowali do swoich zawodników, aby grali czysto – bez agresji i przemocy. Pokazali także, jak dwaj przedstawiciele dwóch największych klubów w Hiszpanii powinni się nawzajem traktować.
„Oby to było wielkie święto, bez agresji i przemocy” – taką prośbę w imieniu swoim i kibiców obydwu klubów przekazali prezes „Los Merengues”, Florentino Perez, oraz Sandro Rosell, jego odpowiednik w „Blaugranie”, we wspólnej wypowiedzi dla mediów przed pierwszym z czterech meczów Gran Derbi.
Florentino Perez pierwszy zabrał głos: – Nic się nie zmieniło w moich relacjach z Barceloną i jej prezesem, Rosellem. Dziękuję Barcelonie, która weźmie z nami udział w tym dniu piłkarskiego święta. Gdyby nie jej osiągnięcia i wyniki, dzisiejszy mecz nie miałby takiego wymiaru. Wypowiadam się nie tylko w imieniu całej Hiszpanii, ale całego świata. Poza tym są cztery spotkania między tymi zespołami i musimy się cieszyć każdym z nich z osobna.
Szef Katalończyków nie pozostał bierny wobec słów swojego odpowiednika z Madrytu: – Cztery spotkania, jedno po drugim – przede wszystkim chcemy, aby kibice cieszyli się z każdego z nich. To już nie tylko gra i uważamy, że zasady fair play powinny mieć pierwszeństwo. Dziękujemy Realowi za wspaniałą gościnę.
Perez wypowiedział się także na temat uczuć przed pierwszym spotkaniem: – Chcę po prostu cieszyć się grą. Czuć satysfakcję naszych zwolenników z każdego z tych wydarzeń. Wyniki są dopiero na drugim miejscu. Prezes „Królewskich” odniósł się także do słów Rosella, który powiedział, że jego zespół powinien zrobić z tego zwyczaj i znowu wygrać 5:0: – Ani „zwyczajowe 5:0”, ani kampania w mediach prezentująca piłkarzy pokazujących „manitę” [wyciągnięta dłoń, pokazująca pięć palców – taki wynik jak na Camp Nou – dop. red.] nie są dla nas obraźliwe. Nie zaskoczyła nas ta kampania. Nie zmieniła nic w moich relacjach z Sandro, to nadal mój przyjaciel. Mam wielu przyjaciół w Barcelonie i to jest wciąż jeden z nich, nic tego nie zmieni.
Zgodnie z przewidywaniami podobnie uważa Rosell: – Mam trzech takich przyjaciół w Madrycie, których mogę poprosić o cokolwiek i wiem, że mi pomogą. Moja osobista relacja z Florentino jest przyjacielska i bardzo dobra. Niektóre wypowiedzi w mediach, przedstawiane jako konflikty zarządów między naszymi klubami, zostały często wyrwane z kontekstu, nie były zrozumiane. Takie rzeczy przemijają.
Prezes „Blaugrany” uważa też, że emocje towarzyszące temu spotkaniu są tylko pozytywne: – Jesteśmy bardzo dobrzy. Wierzymy w naszych trenerów i naszych piłkarzy, którzy odrobili pracę domową i przygotowali się do tego spotkania. Mamy możliwość wygrać trzy tytuły w tym roku i jesteśmy bardzo zadowoleni, że to właśnie tutaj, w Madrycie, przeciwko Realowi rozstrzygnie się prawdopodobnie już jeden z nich.










