Po wakacyjnej przerwie na boiska wracają bohaterowie ligi portugalskiej. Sezon zapowiada się pasjonująco, choć znajdą się pewnie tacy, którzy znów będą narzekać.
Wśród młodych polskich sympatyków futbolu można usłyszeć, że Liga Sagres jest słaba, ponieważ dobrze grają tam tylko dwie drużyny, Benfica i Porto. Po wygłoszeniu swojej niechęci do piłki w kraju Vasco da Gamy zazwyczaj jednak dodają, że w poprzednim sezonie nie oglądali ani jednego całego meczu. Taki trend w Polsce jest niestety na porządku dziennym, a liga Givanildo Hulka czy Pablo Aimara jest niedoceniania. Statystyki jednak nie kłamią. W maju tego roku w finale Ligi Europejskiej zmierzyły się dwa portugalskie zespoły, FC Porto i Sporting Braga. Po drodze biły one zespoły angielskie (Liverpool) czy hiszpańskie (Villarreal). Dlatego też wbrew wszystkim opiniom powinno być bardzo interesująco.

W lidze zaszło trochę personalnych zmian, ale co najważniejsze zostali w niej najlepsi piłkarze. Wydaje się zresztą, że zmiana, która rzuca się w oczy najbardziej, nie dotyczy piłkarza a trenera. Niesamowicie zdolny Andre Villas Boas zamienił słoneczne Porto na deszczowy Londyn, gdzie będzie prowadził Chelsea. Powtórzyła się więc sytuacja z 2004 roku, gdy taką samą drogą powędrował Jose Mourinho. Czy opromieniony sukcesami na Estadio do Dragao Villas Boas będzie kroczył podobnym szlakiem sukcesu jak obecny opiekun Realu Madryt? Trudno powiedzieć, ale zadanie ma niezwykle trudne. Tym bardziej, że do Anglii nie zabrał ze sobą największych gwiazd Porto, Kolumbijczyka Falcao Radamela i Brazylijczyka Givanildo Hulka. Z tych zawodników będzie mógł korzystać nowy trener, Vitor Pereira. Cztery dni temu udało mu się zdobyć pierwsze trofeum w sezonie, a to za sprawą wygranej w walce o Puchar Portugalii z Vitorią Guimaraes 2:1. Obydwa gole strzelił obrońca Rolando, zresztą też swego czasu kuszony przez tuzów europejskiej piłki.
Transfery mistrzów kraju nie zachwycają, w przeciwieństwie do zakupów Sportingu Lizbona. Na Estadio Jose Alvalade doszło do prawdziwej rewolucji. Na ławce trenerskiej zasiądzie Domingos Paciencia, który w zeszłym sezonie odpowiadał za świetne wyniki nieobliczalnej Bragi. Do dyspozycji będzie miał między innymi zakupionego z Barcelony Jeffrena (jeden z kandydatów do gwiazdy tego sezonu), a także bardzo solidnych piłkarzy pozyskanych z holenderskiej Eredivisie. Ricky van Wolfswinkel z Utrechtu kosztował ponad 5 milionów euro, a zaledwie 850 tysięcy trzeba było zapłacić za Stijna Schaarsa, który ocierał się o reprezentację „Oranje”. Jeżeli dodamy do tego obiecującego Diego Capela z Sevilli, wracającego do formy i mającego w końcu wykorzystać talent Bułgara Valerija Bojinowa, a także zakupionego z Alianzy Lima Andre Carillo, to rysuje się zespół mogący zagrozić Porto. Trzeba jednak zgrać wszystkie formacje, a na to Paciencia nie ma zbyt wiele czasu i w pierwszych kolejkach pewne problemy z komunikacją mogą dać o sobie mimo wszystko znać. Z Lizboną pożegnał się między innymi Pedro Mendes, który poszuka straconej formy w Guimaraes.












