Zdobywając 57 punktów, stali się najlepszym beniaminkiem od 2001 roku, zajmując pod tym względem szóste miejsce w historii Premier League. Sukces ten nabiera dodatkowego znaczenia, jeśli uwzględnimy fakt, iż nigdy wcześniej nie było tak znacznej przewagi finansowej sześciu drużyn nad resztą stawki. Tę z góry ustaloną hierarchię wymyślił sobie zachwiać zespół Nuno Espirito Santo. Mimo że niemożliwością było wyprzedzić w końcowym rozrachunku któregoś z gigantów w pierwszym sezonie po powrocie do najwyższej klasy rozgrywkowej, to „Wilki” napsuły krwi faworytom. Zarówno kibice drużyny, jak i neutralni obserwatorzy przecierali wielokrotnie oczy ze zdumienia, widząc, jak śmiało poczyna sobie beniaminek, podchodząc bez kompleksów do gigantów europejskiego futbolu.
Postrach czołówki
Co pokazuje powyższa tabela, Wolverhampton w starciach z zespołami znajdującymi się wyżej od niego radził sobie na tyle spektakularnie, że gdyby liga składała się tylko z tych klubów, „Wilki” skończyłyby rozgrywki z brązowymi medalami na szyi. Gorzej wygląda sytuacja, gdy uwzględnimy pojedynki z ekipami z dolnej szóstki. Tu drużyna poniosła sześć porażek, czyli paradoksalnie o dwie więcej niż w meczach z Top Six. „Wilki” podobne są do rasy psów husky, dla których dyshonorem jest zaczepianie mniejszych od siebie. Gdzie leży problem i jak znaleźć rozwiązanie, to już szersze zagadnienie i prawdopodobnie nie zamknie się w stwierdzeniu o braku koncentracji. Jest on jednak do wyeliminowania, jeśli Nuno Espirito Santo chce spełnić cele postawione przez szefów, a te nie są zaniżone.
Portugalski kanał przepływowy
Chińskie konsorcjum wraz z superagentem piłkarskim Jorge Mendesem oczekują, by ich klub w 2025 zdobył mistrzostwo Anglii. Do tej pory postawione założenia sprawdzały się co do joty (w tym wypadku nie chodzi o portugalską gwiazdę „Wilków”). Klub awansował do Premier League szybciej, niż wymarzyło się to właścicielom, a w tym sezonie zgodnie z oczekiwaniami zajął miejsce w pierwszej połowie tabeli. Ze zrobieniem kolejnego kroku tak łatwo nie będzie, bo przepaść, chociażby finansowa, jest na ten moment nie do zasypania.
O wiele łatwiej za sprawą rozległej sieci kontaktów Mendesa będzie nadrobić zaległości czysto piłkarskie, gdyż coraz to nowe perełki z kraju mistrzów Europy trafiają na Molineux Stadium. Po sukcesie, jakim było nabycie Rubena Nevesa czy Diogo Joty, najnowszym celem na lato stał się Andre Silva. Fantastycznie nad zaciągiem portugalskim panuje ich rodak, wspomniany Nuno Espirito Santo. Drużyna jest budowana z głową i odpowiednio zbilansowana, gdyż doświadczenie Rui Patricio czy świetna znajomość specyfiki klubu Connora Coady’ego, grającego w nim od 2015 roku, sprawiają, że reszta partnerów nie traci głowy w trudnych momentach.












