Trzecia wojna sudańska – taką nomenklaturę nieoficjalnie, ale coraz częściej można usłyszeć w kontekście konfliktu domowego w północnej Afryce. W europejskich mediach słychać o niej niewiele, co jest wypadkową ogromu informacji dopływających z frontu ukraińsko-rosyjskiego oraz izraelsko-palestyńskiego. Niemniej od roku Sudan jest miejscem walki zbrojnej o władzę w kraju, co zrównuje z ziemią jakąkolwiek normalność życia codziennego. Naturalnie dotyczy to też piłki nożnej, a w konsekwencji jednego z największych klubów w całej Afryce – Al-Hilal Omdurman.
Siła argumentu a argument siły
Sudan jest krajem, w którym od lat najważniejszym kryterium politycznym jest wstawiennictwo wojska. Ten, kto rządzi siłami zbrojnymi – rządzi całym państwem. Chociażby z tego powodu od uzyskania niepodległości doszło na tym terytorium do przynajmniej piętnastu zamachów stanu. A w zależności od zaszufladkowania niektórych przypadków liczba ta mogłaby być sporo większa. Dzięki zarządzaniu wojskiem władzę w największych miastach kraju – Chartum i Omdurman – sprawował Abdel Fattah al-Burhan. W regionie Darfuru znajdującym się na zachodzie państwa coraz mocniej rękoma rozpychał się Mohamed Hamdan Dagalo stojący na czele Sił Szybkiego Wsparcia. Obaj panowie chcieli mieć władzę nad całym terytorium, co w końcowym rozrachunku doprowadziło do rozpoczęcia konfliktu poprzez atak Dagalo na stolicę kraju.
Sudan nie jest i właściwie nigdy nie był spokojnym miejscem do życia. Statystyki ukazują, że w pierwszej i drugiej wojnie sudańskiej – trwających łącznie ponad 38 lat – zginęło sumarycznie nawet 3,5 miliona ludzi. Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej podało, że bieżący konflikt pochłonął już przynajmniej 13 900 ofiar. Jednak to nie wszystko, według danych Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji ponad 6,5 miliona osób było zmuszonych opuścić swoje dotychczasowe miejsce zamieszkania. Natomiast Martins Griffits, czyli podsekretarz generalny ds. humanitarnych w ONZ przewiduje, że w 2024 roku aż 25 milionów ludzi w Sudanie będzie potrzebowało pomocy humanitarnej.
Ekstremalne warunki do tego, by myśleć o grze w piłkę, prawda? Tak samo stwierdziła tamtejsza federacja, która automatycznie zawiesiła wszystkie rozgrywki w kraju. Do tej pory pozostają one kompletnie uśmiercone. Nie zapowiada się, żeby w najbliższych tygodniach sytuacja pozwoliła na zmartwychwstanie sportu, więc miejscowe kluby zaczynają kombinować w coraz szerszym piłkarskim spektrum.
Duma narodowa
Jedną z pierwszych cywilnych ofiar konfliktu był Fozi el-Mardi, były uznany sudański piłkarz, będący ikoną największego lokalnego klubu – Al-Hilal Omdurman. Zespół właściwie od powstania ligi aż do teraz toczy batalię z Al-Merrikh S.C. o pozycję na krajowym piedestale. Do tej pory tylko te dwa podmioty reprezentowały Sudan w kwalifikacjach afrykańskiej Ligi Mistrzów, która pod aktualnym szyldem rozgrywana jest od 1997 roku. Jeżeli przyjrzymy się sytuacji w rozgrywkach krajowych, to szybko nasunie się jedno słowo: dominacja. Od 2000 roku Al-Hilal i Al-Merrikh za każdym razem zajmowały dwa najwyższe miejsca w lidze sudańskiej. Natomiast przez cały okres jej trwania zdobyły sumarycznie 55 z 58 mistrzostw.












