Włoski Jamie Vardy albo Grzegorz Piechna, a może po prostu Gianluca Lapadula. Jak zwał, tak zwał, ale 26-letni piłkarz podbija swoje rodzime boiska. Jeszcze pięć lat temu grał w IV lidze, nie marząc nawet o wybiciu się poza półamatorskie rozgrywki. Teraz strzelił już 24 bramki w drugoligowej Pescarze i znajduje się na celowniku Juventusu oraz kilku innych europejskich drużyn. Czas na kolejną opowieść z serii „od zera do bohatera”. Tym razem miejsce akcji to słoneczna Italia.
Transfer do Juventusu byłby dla Lapaduli swoistym zatoczeniem koła i powrotem na stare śmieci, bo napastnik urodził się w Turynie, a w młodzieżowych zespołach „Starej Damy” spędził kilka lat. W wieku 14 lat musiał opuścić szkółkę ze względu na słabe wyniki w nauce. Wtedy też rozpoczęła się jego wieloletnia tułaczka po klubach drugiego i trzeciego sortu.
Od 2007 do 2011 roku napastnik zwiedził cztery, głównie IV-ligowe ekipy, będąc regularnie wypożyczany z Parmy, w której notabene nigdy nie udało mu się zadebiutować. Bilans tych wojaży? Kompromitujący, delikatnie mówiąc, nawet mimo młodego wieku zawodnika. 28 meczów i gol na koncie.
Kiedy Lapadula przechodził do San Marino, niewielkiego klubiku, który nigdy nie wyrósł ponad III ligę, wtedy 21-letni napastnik musiał zdawać sobie sprawę z tego, że znajduje się w kluczowym momencie kariery, tzw. wóz albo przewóz: albo udowodni, że stać go na regularne trafianie do bramki, albo porzuci karierę zawodowego piłkarza…
https://www.youtube.com/watch?v=VH1lhc1iD3w
Fenomenalna przewrotka napastnika, której zapis obiegł całą Europę
I odpaliło. W San Marino strzelił 22 gole w 34 meczach, zostając królem strzelców Lega Pro Seconda Divisione i pomagając niewielkiej drużynie awansować do III klasy rozgrywkowej. Potem jednak znowu jego kariera znalazła się na zakręcie. W dwóch kolejnych zespołach, do których został wypożyczony (Cesena i Frosinone) wystąpił w oszałamiającej liczbie 15 spotkań i strzelił okrągłe zero goli. Werdykt na temat Lapaduli był prosty: przyzwoity napastnika, ale powyżej III ligi nie podskoczy.

Przełom nastąpił w 2014 roku. Peruwiański zawodnik (posiada również włoski paszport) trafił do prowincjonalnego klubu Teramo. „Biancorossi” mieli spokojnie utrzymać się w III lidze, ale głównie dzięki fantastycznej postawie Lapaduli (38 meczów, 21 goli) wygrali całą ligę. W ostatnim meczu sezonu napastnik zszokował wszystkich, kiedy to oświadczył się swojej dziewczynie. Warto dodać, że wybranka serca powiedziała „tak”. Potem ten awans został im odebrany za ustawienie meczów, ale napastnika mało to interesowało, bo wreszcie udało mu się pokazać szerszej publiczności. Dobrą grą zainteresował działaczy drugoligowej Pescary, klejącej pakę na awans do Serie A.











