Rozpoczęły się mecze barażowe będące przepustką do udziału w mistrzostwach świata odbywających się w przyszłym roku w Rosji. Większość reprezentacji ze Starego Kontynentu już w październiku mogła świętować awans, nadal pozostaje jednak do zapełnienia osiem miejsc. Włoska drużyna zajęła drugą lokatę w swojej grupie eliminacyjnej, więc przyjdzie jej rywalizować w play-offach z reprezentacją Szwecji. Co przemawia za awansem „Azzurrich”? Czego możemy się po nich spodziewać? Jakie są oczekiwania włoskich kibiców?
Trudny rywal
Włochy w wyniku losowania trafiły do grupy G, gdzie przyszło im rywalizować z Hiszpanią, Albanią, Izraelem, Macedonią i Lichtensteinem. Od początku było wiadomo, że bój o bezpośredni awans na MŚ stoczą kraje z Półwyspu Apenińskiego oraz Iberyjskiego, więc końcowy stan tabeli nikogo nie zdziwił. Reprezentacja „Niebieskich” na 30 możliwych punktów zdobyła 23, co nie jest złym wynikiem, jednak bezpośredni konkurent po rozegraniu wszystkich meczów eliminacyjnych mógł dopisać sobie 28 „oczek”, tak że różnica była zauważalna. Włosi w drodze na mundial wygrali siedem spotkań (w tym z Izraelem, najgroźniejszym poza Hiszpanią zespołem z tego grona, 3:1 i 1:0), zaliczyli po jednym remisie z Macedonią i Hiszpanią oraz porażkę 0:3, również z „La Furia Roja”.
To właśnie ten drugi mecz w znacznej mierze zadecydował o tym, kto z grupy G obecnie może już w spokoju oczekiwać losowania grup MŚ, a kto z niepokojem czekać na dwumecz. Hiszpanie we wrześniowym spotkaniu wypunktowali swoich przeciwników, strzelając im trzy bramki, samemu zachowując czyste konto. Włosi byli bezsilni w szczególności w starciu z Isco, który zachwycał kibiców swoimi umiejętnościami technicznymi i wkręcał w ziemię swoich oponentów na boisku. „Azzurri” nie wykorzystali swoich okazji na strzelenie bramki, nie zdołali nawet nawiązać kontaktu, stąd konieczne jest stawanie w bojach barażowych ze Szwecją.
Trener
W 2016 roku, po odejściu Antonio Conte do Chelsea, nowym szkoleniowcem reprezentacji został Giampiero Ventura. Ma on bardzo bogate doświadczenie trenerskie, ponieważ ze względu na przedwcześnie zakończoną karierę piłkarską już w wieku 28 lat rozpoczął pracę w sztabie szkoleniowym Sampdorii, a w 1981 roku jako pierwszy trener objął Rapallo Ruentes. Tuż przed przyjęciem oferty od federacji przez pięć lat trenował Torino, z którym w 2012 roku awansował do Serie A, a w sezonie 2014/2015 poprowadził zespół w Lidze Europy do 1/8 finału rozgrywek.
Jak dotychczas kadra pod jego wodzą odniosła dziewięć zwycięstw, trzy remisy i dwie porażki, co daje imponującą średnią punktów zdobytych na każdy mecz – 2,14. Nadchodzące spotkanie zweryfikuje, czy ta liczba jest miarodajna i ma jakiekolwiek odzwierciedlenie w praktyce.
Dlaczego oni?
Pierwszy powód, dla którego to właśnie Włosi, a nie Szwedzi mieliby zagrać na mundialu, to Gianluigi Buffon. Dla bramkarza będzie to ostatni turniej w karierze i najprawdopodobniej ostatnie chwile spędzone na murawie w takiej roli, więc dla bardziej i mniej wytrawnych kibiców jest jasne, że mistrzostwa świata nie mogą się odbyć bez Włochów. Po drugie, tacy piłkarze jak Ciro Immobile czy Andrea Belotti będą mieli szansę udowodnić swój potencjał i swoją wartość w grze na międzynarodowym poziomie i zamknąć usta wszystkim krytykom. W eliminacjach strzelili odpowiednio siedem i cztery gole, ale z pewnością ich apetyty są dużo większe. Szczególnie ten drugi nie miał zbyt wielu okazji, by wykazać się w meczach na arenie międzynarodowej, stąd gra na mistrzostwach będzie znakomitą okazją, by zaprezentować światu swoje umiejętności.











