Już za niecały tydzień swoje rozgrywki wznowi hiszpańska Primera Division. Wśród dwudziestu drużyn, które przez najbliższe miesiące będą walczyły o tytuł mistrzowski, jak zwykle mamy trzech beniaminków. Dziś przedstawiamy wam pierwszego z nich.
Historia
Real Valladolid to klub z długą, sięgającą lat 30. historią. Co prawda daleko mu do Recreativo Huelva czy FC Barcelona, ale i tak jest się czym pochwalić. Zaraz po utworzeniu kastylijski zespół został skierowany do gry w trzeciej lidze. Sześć lat trwała walka „Puceli” o awans do Segunda Division. Dwa razy ekipa odpadała w barażach. Udało się dopiero za trzecim razem. Real był prowadzony wtedy przez Istvana Plattko, węgierskiego trenera, który do dziś w Valladolidzie uchodzi za prawdziwego założyciela zespołu. Może i prezesem był ktoś inny, może i w międzyczasie na ławce zasiadali inni szkoleniowcy, ale to Madziar był odpowiedzialny najpierw za stworzenie kadry „Puceli”, a później za wywalczenie kluczowego dla losów klubu awansu do Segunda. Co ciekawe, trenerem zespołu był też brat Istvana, Karoly, który w Hiszpanii znany jest jako Carlos. Skończmy jednak ten ugrofiński wątek i wróćmy do historii Realu. Zespół po raz pierwszy w Primera Division wystąpił dopiero w roku 1948. Wcześniej sporo zamieszania wywołała wojna domowa, rozgrywki były odwoływane, zawieszane itd. Ten rozgardiasz sprawił, że Valladolid spadł nawet na chwilkę znów do trzeciej ligi, jednak na szczęście bardzo szybko się z niej wykaraskał. Gdy już ekipa awansowała do Primera, okazało się, że to jest właśnie idealne dla niej miejsce. Kastylijczycy już w rok po awansie dotarli do finału Pucharu Króla, wyraźnie zaznaczając swoje – powiedzmy – mocarstwowe plany. W owym finale co prawda nasi bohaterowie przegrali gładko 1:4, ale i tak dali się wreszcie poznać szerszej publiczności. W sezonie 1958/1959 „Pucela” znów przebywała w Segunda. Ten epizod jest niezwykle ważny z jednego powodu – właśnie wtedy narodziła się legenda Jose Luisa Saso. To właśnie on w wielkim stylu powrócił z Realem do La Liga. Później madrytczyk, który w przeszłości był bramkarzem drużyny, pełnił w klubie wiele różnych funkcji. Od wspomnianego już trenera, przez dyrektora technicznego, zarządcę szkółki, na prezesie kończąc. Można powiedzieć, że od momentu pierwszego awansu do Primera historia Realu Valladolid to historia walki o utrzymanie w najwyżej klasie rozgrywek poprzetykana sporadycznymi eksplozjami i implozjami formy. Klub z Estadio Nuevo Jose Zorrilla może pochwalić się posiadaniem w gablocie bardzo rzadkiego trofeum – pucharu ligi hiszpańskiej. Rozegrano tylko cztery edycje tych rozgrywek. Dwa razy wygrała je Barcelona, a po razie Real Madryt i właśnie Real Valladolid. Poza tym „Pucela” może poszczycić się grą w dwóch finałach Copa del Rey, a także udziałem w trzech edycjach europejskich pucharów. W sezonach 1984/1985 i 1997/1998 klub występował w Pucharze UEFA, a w sezonie 1989/1990 w Pucharze Zdobywców Pucharów. W tych ostatnich rozgrywkach radził sobie wcale nieźle, dochodząc do ćwierćfinału. W ostatnich latach klub z Nuevo Jose Zorrilla niczego ciekawego nie dokonał. W XX wieku prezesi zwalniali tam trenerów z częstotliwością godną hybrydy Romana Abramowicza i Florentino Pereza. Dość powiedzieć, że w tym czasie aż siedem razy mieliśmy do czynienia z sezonami, w których inny trener zaczynał rozgrywki, a inny je kończył.












