Witamy w La Liga: Granada


Po 35 latach Granada wraca do najwyższej klasy rozgrywkowej w Hiszpanii. Po zajęciu piątego miejsca w tabeli regularnego sezonu i zwycięskich bataliach z Celtą Vigo i Elche, podopieczni Fabriciano Gonzaleza zostali drugim po Betisie andaluzyjskim zespołem, który powraca do La Liga.


Udostępnij na Udostępnij na

Do Primera Division wraca klub, który wychował takiego piłkarza, jak legendarny Pirri, dziesięciokrotnego mistrza Hiszpanii i zdobywcę Pucharu Europy z Realem Madryt, klub niegdyś prowadzony przez wielkiego Miguela Munoza, na którego stadionie grywa piłkarska reprezentacja Hiszpanii. Warto dodać, że obiekt Granady, Estadio Nuevo Los Carmenem, to szczęśliwe miejsce dla hiszpańskiej kadry. „La Furia Roja” grała na nim siedem razy, za każdym razem notując zwycięstwo. Pierwszą bramkę na stadionie w Granadzie, w meczu reprezentacji, zdobył jeszcze w 1971 roku Pirri, symbolicznie nawiązując do klubu, który wprowadził go do wielkiej piłki. Innym chlubnym rozdziałem historii andaluzyjskiego klubu było zdobycie przez Enrique Portę tytułu El Pichichi, dla najlepszego strzelca rozgrywek ligowych w sezonie 1971/1972.

Granada to drużyna, która już na pierwszy rzut oka wydaje się być o wiele mniejszego formatu niż pozostałe 19 ekip, które w przyszłym sezonie będą rywalizowały o punkty w Primera Division. Ostatni z klubów, który zdołał wywalczyć awans, nie ma ani stabilnego zaplecza finansowego, ani silnej kadry. Właśnie zestawienie personalne drużyny może być największą wadą drużyny przed startem kolejnego sezonu. Większość pierwszej drużyny ekipy z Andaluzji stanowią piłkarze wypożyczeni. Współpraca Granady z włoskim Udinese, trwająca od 2009 roku, skutkuje obecnością w składzie trzeciego z beniaminków aż 11 piłkarzy, którzy nie mieścili się w kadrze klubu z Udine. Ekipa Fabriego nie może też pochwalić się doświadczonymi zawodnikami. Żadnego z piłkarzy Granady nie był jeszcze na świecie, kiedy klub ostatnio grał w pierwszej lidze. Kadrę w większości tworzą zawodnicy młodzi, którzy mają się ogrywać w ekipie z Andaluzji. Ciekawostką jest fakt, że w kadrze zespołu znajduje się dwóch piłkarzy, którzy uczestniczyli w mistrzostwach świata w RPA. Ghanę reprezentował 21-letni dziś Jonathan Mensah, z reprezentacją Chile na południe Afryki powędrował napastnik Fabian Orellana. Obaj są piłkarzami należącymi do Udinese.

Poprzedni sezon do udanych na pewno może zaliczyć Alex Geijo. Hiszpan ze Szwajcarskim paszportem był najlepszym strzelcem Granady. Zdobył 24 bramki w sezonie, wprawdzie nie trafiał do siatki rywali w meczach decydujących o awansie, ale jego równa forma dała zespołowi mnóstwo punktów we wcześniejszych etapach rozgrywek. Ekipa Granady imponowała ofensywną grą. 71 zdobytych bramek, było trzecim rezultatem w lidze. Osiem goli strzelili nominalni defensorzy, w tym aż 4 29-letni Inigo Lopez Montana.

Najlepszym strzelcem drużyny był Geijo, ale ulubieńcem kibiców bez wątpienia został Nigeryjczyk Odion Ighalo, autor historycznej bramki na wagę awansu. Napastnik, który wcześniej nie grzeszył skutecznością kupił serca fanów „El Grana” i pokazał, że warto było dać mu szansę i wypożyczyć go z Udinese. Młodzieżowy reprezentant Nigerii przebył daleką drogę. Od występów w norweskim Lyn, przez krótki pobyt w Udinese z przerwami na zesłania do Granady, Ceseny i ponowne wypożyczenie do klubu z Andaluzji. Być może Ighalo pozostanie w Hiszpanii i kolejne bramki będzie zdobywał już w meczach Primera Division.

Już po awansie, nieco w cieniu fiesty po wielkim sukcesie drużyny, dużo mówiło się o trenerze zespołu, Fabriciano Gonzalezie. Niekoniecznie w kontekście wyników drużyny. Szkoleniowiec klubu z południa Hiszpanii został obciążony karą za przepychanki z arbitrem w jednym ze starć decydujących o awansie jego zespołu przeciwko Elche. Trenera beniaminka zabraknie na ławce w czterech pierwszych starciach ligowych sezonu 2011/2012.

Granada wydaje się być od początku skazana na porażkę w walce o utrzymanie w lidze w przyszłym sezonie. Niemiecki portal Transfermarkt.de wycenia kadrę drużyny Fabriego na 15 milionów euro, co nawet przy porównaniu z Rayo Vallecano i Betisem jest śmiesznie małą kwotą. Jeżeli drużyny nie wzmocnią doświadczeni, ograni w Primera Division gracze, to w przyszłym roku ubędzie przynajmniej jednej andaluzyjskiej drużyny w pierwszej lidze hiszpańskiej.

Najnowsze