– 25 lat minęło jak jeden dzień – krzyczeliby zapewne kibice maleńkiego Elche, gdyby znali pewien polski serial z lat 70. Beniaminek po raz dwudziesty zagra w elitarnych rozgrywkach La Liga. Nie musi być jednak skazany na pożarcie. Ważne wzmocnienia i dobry taktyk na ławce mogą sprawić, że zespół z prowincji Alicante da popalić tym bardziej utytułowanym ekipom.
Nie będzie nadużyciem, jeżeli powiem, że w poprzednim sezonie Elche całkowicie zdominowało Segunda Division. Co prawda pod koniec rozgrywek miało tylko 5 oczek przewagi nad drugim Villarrealem, jednak nie można posiłkować się tylko statystykami. Elche bowiem w pierwszej rundzie sezonu szło jak burza, wygrywając co się da. W ośmiu kolejkach zdobyło 22 punkty. Nadużyciem byłoby stwierdzenie, że skromna ekipa zmiatała wszystkich z powierzchni boiska niczym tajfun. Nie! Elche grało defensywnie i dosłownie na palcach jednej ręki można było policzyć mecze ładne czy wybitne. Zespół ze wspólnoty autonomicznej Walencji był na tyle skuteczny, aby dwukrotnie ograć „Żółte Łodzie Podwodne” oraz zanotować zwycięstwo i porażkę (minimalną) z Almerią. Z „Los Ilicitanos” wyraźnie uszło powietrze w drugiej części sezonu, jednakże już do końca nie pozwolili oddać wypracowanej przewagi.

Sezon 2013/2014 będzie dla Elche nie lada sprawdzianem. Najstarszy z beniaminków miał najdłuższą przerwę w pierwszoligowych rozgrywkach. Zespół ze wschodu Hiszpanii co prawda po raz dwudziesty zagra w Primera Division, jednak ostatnim razem awansował tutaj 25 lat temu. Największe sukcesy świętował w latach 60. i 70., gdy 17-krotnie grał w rozgrywkach pierwszoligowych i raz zajął 5 miejsce. Oprócz tego w sezonie 1968/1969 ekipa z Elche doszła do finału Copa del Rey, lecz musiała uznać tam wyższość baskijskich „Los Leones”. Ostatnie lata to notoryczny pobyt w drugiej lidze, bez fajerwerków, bez zbytnich ambicji i oczekiwań. W poprzednim sezonie zdarzyło się jednak coś, czego nie spodziewaliby się chyba nawet najwierniejsi kibice – mistrzostwo Segunda i pewny awans stały się faktem. Gdyby fani zespołu oglądali 40-latka, mogliby śpiewać na ulicach: 25 lat minęło jak jeden dzień!
Lecz po kolei. W tamtym roku największą gwiazdą zespołu okazał się… trener. Fran Escriba przeszedł do Elche w lipcu 2012 roku. Z wyglądu przypomina Jose Mourinho. I jeszcze jedno łączy go z wielkim Portugalczykiem – odniósł niezwykły sukces z ligowym średniakiem, który w ostatnich latach tułał się od 18 po 4 miejsce w Segunda Division, lecz nie liczył na awans. Escriba zaczynał jako szkoleniowiec rezerw Valencii, później był asystentem w Getafe, Benfice i Atletico. Teraz będzie miał możliwość zweryfikować swoje umiejętności na tle najsilniejszych hiszpańskich drużyn.












