Wisła Kraków zremisowała z Odrą Wodzisław 1:1, jednak niekorzystny wynik w spotkaniu Lecha przekreślił szansę na zdobycie mistrzostwa Polski.
Mecz ostatniej kolejki pomiędzy Wisłą Kraków a Odrą Wodzisław miał bardzo duże znaczenie dla obu zespołów. Podopieczni Henryka Kasperczaka liczyli na potknięcie Lecha Poznań i zdobycie tytułu mistrza Polski. Na przeciwległym biegunie znajdowali się przyjezdni. Ekipa Marcina Brosza walczyła o utrzymanie, które mogłoby zapewnić zwycięstwo z „Białą Gwiazdą” oraz korzystne wyniki w innych spotkaniach. Pomimo ogromnej determinacji Wodzisławian trudno było przypuszczać, że zdołają urwać punkty Krakowianom.

Od początku, tak jak zakładano, zaatakowali gospodarze. W 4. minucie Issa Ba spróbował uderzenia, jednak został zablokowany przez defensorów. Trzy minuty później ciśnienie fanom Wisły podniósł Marcin Juszczyk, swoim przyjęciem piłki po podaniu od Arkadiusza Głowackiego, jednak pomimo atakującego go Bueno, bramkarz wyszedł obronną ręką z tej sytuacji. Minutę później, po wrzutce Patryka Małeckiego, Marcelo oddał strzał w światło bramki, ale był on zbyt lekki i Arkadiusz Onyszko zdołał go obronić.
W 14. minucie Wisła znowu przeprowadziła groźną akcję, jednak uderzenie Małeckiego minęło bramkę. Pięć minut później gospodarze stanęli przed stuprocentową sytuacją. Świetnie w polu karnym odnalazł się Paweł Brożek, jednak tylko sobie znanym sposobem przestrzelił z około siedmiu metrów. Napór wiślaków rósł z każdą minutą. W 24. minucie podopieczni Henryka Kasperczaka przeprowadzili niebezpieczną kontrę. Akcję rozpoczęło celne podanie do Wojciecha Łobodzińskiego, ten dośrodkował do Rafała Boguskiego, który uderzył głową, jednak Arkadiusz Onyszko wykazał się niebywałym refleksem i uchronił Odrę przed utratą gola.
W 36. minucie Wisła wreszcie dopięła swego. Petr Singlar utrzymał się z piłką na skrzydle, a następnie dośrodkował na pole karne. Defensorzy gości i bramkarz minęli się z futbolówką, a stojący przy dłuższym słupku Patryk Małecki celnie uderzył na pustą bramkę!
Po przerwie dalej dominowali gospodarze. W 50. minucie Radosław Sobolewski dobrym podaniem wyprowadził na pozycję Wojciecha Łobodzińskiego, a ten huknął z większej odległości, jednak trafił jedynie w poprzeczkę. W 62. minucie Junior Diaz spróbował uderzenia z ostrego kąta, jednak Onyszko był na posterunku i sparował piłkę na rzut rożny.
W 68. minucie gola dla Odry zdobył Daniel Bueno, ale ku uciesze miejscowych fanów sędzia liniowy podniósł chorągiewkę do góry, sugerując spalonego i nie uznanie bramki. Piłkarze Wisły zaczęli grać tak, jakby dowiedzieli się o wyniku meczu Lecha Poznań, w którym „Kolejorz” prowadził już 2:0. Akcje był coraz bardziej nieprzemyślane, nonszalanckie. Kibice dowiedziawszy się o rezultacie w Poznaniu zaczęli trochę szydzić śpiewając „Mariusz – Jop – mistrzostwo”
W 77. minucie Arkadiusz Głowacki został „ustrzelony” przez Marcina Chmiesta, jednak obrońca Krakowian szybko podniósł się z murawy. W ostatniej minucie gry gola zdobyła Odra. Daniel Bueno wykorzystał dobre zagranie. Mimo remisowego wyniku, oba zespoły ten mecz przegrały: Wisła nie zdobyła mistrzostwa, a Odrę czekają odmęty I ligi.