Wyniki płocczan w obecnym sezonie przypominają sinusoidę. Od miejsc spadkowych, przez pięcie się w górę i serię zwycięstw, do nawet chwilowego objęcia fotela lidera ekstraklasy. I to wszystko w rundzie jesiennej! Góra, dół, góra, dół, góra, dół – można powiedzieć, że niezły rollercoaster. A to wcale może nie być jego koniec.
W ostatnich ośmiu meczach tego sezonu Wisła Płock zdobyła tylko siedem punktów. Jedno zwycięstwo, cztery remisy i trzy porażki. Oczywiście są drużyny z gorszymi wynikami. Niestabilność formy w ostatnich kolejkach może stawiać pod znakiem zapytania ich przyszłość. Nie ma co mówić o kryzysie, ale zwycięstwa są pilnie potrzebne. Obecnie zajmują 11. miejsce w tabeli z dorobkiem 37 „oczek”. Pytanie, czy będą gonić drużyny przed nimi czy może raczej oglądać się za siebie i uciekać przed strefą spadkową?
Niepewna przyszłość
Bardzo ważne, w kontekście walki o grupę mistrzowską, będą najbliższe dwa mecze. Jeśli wiślacy znajdą się co najmniej na 8. lokacie, to mogą spać spokojnie i nie martwić się o swój los. Jednak gdy nie zmienią swojego obecnego położenia, to jeszcze wszystko może się zdarzyć i mogą do końca drżeć o utrzymanie. Tym bardziej że każdemu będzie zależeć na punktach i nikt tanio skóry nie sprzeda. Z drużynami z dołu tabeli, dla których każdy mecz jest jak ostatni i walka o życie, gra się niezwykle trudno.
Tak że dla własnego dobra i przede wszystkim dla spokojnej reszty sezonu lepszą opcją byłoby zajęcie 8. miejsca. Na pewno wszyscy w klubie tego chcą, ale chcieć nie zawsze znaczy móc. Same dobre chęci nie wystarczą. Potrzebne są punkty i to najlepiej zawsze trzy – tyle, ile się da. To one mogą dawać nadzieję i utrzymywać drużynę na powierzchni.
W spotkaniu z Jagiellonią Białystok Wisła zremisowała 2:2. Po tym meczu swoimi wrażeniami podzielił się trener Radosław Sobolewski.
– Jak podsumować takie spotkanie. Oczywiście nie jestem zadowolony z tego remisu. Natomiast jestem bardzo zadowolony z gry mojego zespołu, który względem meczu z Koroną Kielce przeszedł dużą metamorfozę. Widziałem zespół, który jest zorganizowany, który walczy jeden za drugiego, który potrafi operować piłką i wyjść z ładnymi, szybkimi akcjami. Gramy jednak zawsze po to, żeby wygrać, dlatego nie mogę być do końca usatysfakcjonowany. Już za trzy dni gramy kolejny mecz i kolejna szansa, żeby zdobyć upragnione zwycięstwo – przyznał trener wiślaków w wypowiedzi dla oficjalnej strony Wisły.











