Sześć spotkań, pięć zwycięstw, jeden remis. Bilans bramkowy? 18:5. Wisła Płock znakomicie wchodzi w nowy sezon. Jest to najlepszy początek kampanii dla ekstraklasowej drużyny od sezonu 2009/2010, gdy Wisła Kraków po sześciu kolejkach miała komplet zwycięstw. Mało kto spodziewał się tak dobrej gry ze strony „Nafciarzy”. Skąd taka dyspozycja i gdzie znajduje się sufit podopiecznych trenera Stano?
Statystyki statystykami, ale istotne jest to, że „Nafciarzy” po prostu dobrze się ogląda. Nie jest to już ta sama drużyna co dwa, trzy lata temu. Nudny i siermiężny futbol został zmieniony na naprawdę ciekawą grę, która potrafi przykuć oko. W meczach Wisły oglądamy sporo bramek, składnych akcji czy indywidualnych popisów, chociażby Rafała Wolskiego. Oczywiście błędy też się zdarzają, ale taki to już urok ekstraklasowych drużyn.
Wisła Płock – Korona Kielce. Kolejne pewne zwycięstwo
W spotkaniu 6. kolejki PKO BP Ekstraklasy Wisła Płock mierzyła się z Koroną Kielce. Gdy spojrzymy jedynie na wynik, można odnieść wrażenie, że Wisła w dość nieprzekonującym stylu ograła beniaminka. Tak jednak nie było. Dla podopiecznych trenera Stano było to spokojne zwycięstwo, byli po prostu lepsi. Mieli pomysł na grę, który konsekwentnie realizowali. Można powiedzieć, że wynik 2:1 to najmniejszy wymiar kary, gdyby Wisła wykorzystała wszystkie swoje okazje, to wynik z pewnością byłby znacznie okazalszy. Mimo wszystko Korona wcale nie pokazała się z najgorszej strony.

Kielczanie dość dobrze weszli w to spotkanie. Mieli swoje momenty i wyglądali nieźle jako zespół, przynajmniej na początku. To, co ich pogrążyło, to błędy indywidualne. Zarówno pierwszej, jak i drugiej bramce obrona beniaminka mogła spokojnie zapobiec. Tak jednak się nie stało, a Wolski i Davo wykorzystali swoje okazje. Kolejną świetną sytuację dla „Nafciarzy” miał Łukasz Sekulski, ten jednak nie trafił do bramki z pięciu metrów. Koronie ostatecznie udało się zdobyć honorowe trafienie. Po faulu Sulka sędzia odgwizdał rzut karny, który na bramkę zamienił Bartosz Śpiączka. Po golu byłego zawodnika Górnika Łęczna sędzia od razu zakończył mecz.












