Pierwsze z sobotnich potyczek w ramach 13. kolejki PKO BP Ekstraklasy przyniosło kibicom dużą dawkę piłkarskich emocji. Obie drużyny często gościły w polu karnym rywali, a cztery strzelone bramki są tego dowodem. Wisła Płock i Piast Gliwice podzielili się punktami, co jest dość sprawiedliwym rezultatem, patrząc na przebieg tego spotkania.
Wisła Płock do starcia z Piastem Gliwice przystępowała z 12. lokaty w tabeli. Płocczanie podobnie jak Piast w trakcie tygodnia brali udział w rozgrywkach Pucharu Polski, lecz to podopieczni trenera Adama Majewskiego zameldowali się w kolejnej rundzie pokonując na wyjeździe Puszczę Niepołomice (1:2 po dogrywce). Gliwiczanie natomiast na własnym stadionie ulegli Górnikowi Zabrze, który po karnych pożegnał się z krajowym pucharem. Mimo to ekipa Daniela Myśliwca przed tym pojedynkiem mogła być przedstawiana jako lekki faworyt tej kompetycji.
Pierwsza połowa dla Piasta Gliwice
Początek tego spotkania należał głównie do gospodarzy. Podopieczni trenera Adama Majewskiego intensywnie rozpoczęli pojedynek z Piastem Gliwice i już w pierwszych minutach stwarzali zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Domena Grila. Nieco rozkojarzony na starcie tego spotkania byli Gliwiczanie, którzy przed kilkoma dniami mierzyli się w ramach Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze. W 11. minucie przed doskonałą okazją do strzelenia bramki stanął skrzydłowy „Piastunek”, Ivan Lima. Portugalczyk miał przed sobą pustą bramkę, przed którą znajdował się jedynie jeden zawodnik z pola Płocczan.
Wynik spotkania otworzyła drużyna przyjezdnych, a konkretniej jej napastnik, Andreas Katsantonis. Najpierw Rafał Leszczyński niecelnie wybił piłkę, która następnie trafiła do Marcina Kamińskiego. Doświadczony obrońca futbolówki nie opanował, co sprytnie wykorzystał Ivan Lima. Portugalczyk skorzystał z błędu i wystawił Cypryjczykowi do pustej bramki. Dla 26-latka to drugie trafienie w obecnie trwającym sezonie.
Obraz kolejnych minut przedstawiał podopiecznych trenera Adama Majewskiego, próbujących doprowadzić do wyrównania, lecz nieskutecznie. Niecałe piętnaście minut po pierwszym trafieniu, Gliwiczanie pokonali Rafała Leszczyńskiego po raz kolejny. Tym razem do siatki trafił Oskar Leśniak, który nie pozostawił żadnych szans bramkarzowi „Nafciarzy” plasowanym strzałem w dolny narożnik bramki. Asystę przy tym golu zaliczył Hiszpan, Hugo Vallejo. Nieodpowiednio w defensywie zachowali się obrońcy Wisły, którzy we trójkę próbowali zablokować potencjalny strzał wspomnianego wyżej Vallejo, lecz iberyjski skrzydłowy zwiódł ich podaniem do niepilnowanego Leśniaka.
Wisła Płock zmienną jest – odwrócenie wyniku
Piorunująco w drugą połowę weszli gospodarze, bowiem już w 46. minucie nawiązali kontakt z Piastem. Zaliczkę Gliwiczan zmniejszył Olaf Kobacki, który skrzętnie wykorzystał podanie Zana Rogelja. Płocczanie skonkretyzowali ofensywne poczynania i pokazali, że nie zwiesili broni i będą walczyli o odwrócenie wyniku. Dla skrzydłowego było to pierwszej trafienie w trykocie „Niebiesko-Biało-Niebieskich”.
Dwadzieścia minut później „Nafciarze” doprowadzili do wyrównania za sprawą Łukasza Sekulskiego. Afonso Silva, portugalski stoper wyłożył piłkę 35-latkowi, który strzałem z pierwszej piłki pokonał Domena Grila. W drugiej odsłonie ekipa Adama Majewskiego była kompletnym zaprzeczeniem tej z pierwszej połowy. Wisła wykorzystała swoje okazje i nie pozwalała Piastowi na zbyt dużo w ofensywie. To Płocczanie dyktowali warunki na placu gry, a podopieczni trenera Daniela Myśliwca byli jedynie tłem dla lepiej wyglądających gospodarzy.
Podział punktów może być w tym spotkaniu sprawiedliwym rozstrzygnięciem. Był to mecz kompletnie dwóch innych połów – w pierwszej oglądaliśmy obraz dominacji Piasta Gliwice, natomiast w drugiej grę prowadziła głównie Wisła Płock. Z pewnością oglądający to spotkanie na nudę narzekać nie mogli, a częste wypady pod bramkę przeciwnika pozostawiały w napięciu.
Za tydzień podopieczni trenera Adama Majewskiego zmierzą się na wyjeździe z Motorem Lublin, natomiast Piast Gliwice uda się do stolicy woj. dolnośląskiego, gdzie zmierzy się ze Śląskiem Wrocław.











