Wisła – Legia – kilka lat temu był to hit, który elektryzował wszystkich fanów polskiej ligi. Mecze te często decydowały o mistrzostwie oraz były bardzo ważne w kontekście awansu do pucharów. Dziś starcia tych zespołów są hitami, ale tylko z nazwy…
9 czerwca 2001, Wisła Kraków pokonuje przy Łazienkowskiej Legię Warszawa. Był to mecz, który zagwarantował „Białej Gwieździe” mistrzostwo Polski. W zasadzie było to ostatnie spotkanie pomiędzy tymi drużynami, które bezpośrednio zadecydowało o tym tytule na korzyść krakowian. Dziś o majstra bije się już tylko jedna z nich, a starcia te straciły nieco na swojej wartości.
Jeszcze do niedawna potyczki między tymi klubami były bardzo ważne nie tylko pod względem sportowym, ale także kibicowskim. Gdy na polskich stadionach królowało wciąż chuligaństwo, fani Wisły i Legii, grzecznie mówiąc, nie pałali do siebie miłością. We wspomnianym wyżej starciu wyraźnie dali o tym znać. Rozczarowani porażką kibole gospodarzy najpierw przedostali się przez ogrodzenie, by dołączyć do kibiców w czerwonych koszulkach, a następnie podpalili część „Żylety”. Na koniec w ruch poszły jeszcze kamienie, i to niemałe. Jeden z nich wylądował na głowie obecnego selekcjonera reprezentacji, a ówczesnego trenera gości, Adama Nawałki, który natychmiast trafił do szpitala. Dzisiejsze problemy z pirotechniką to przy tym pikuś!
Wisła Kraków ostatnie mistrzostwo Polski zdobyła w sezonie 2010/2011. To także wtedy po raz ostatni w tak pokaźny sposób udowodniła swoją wyższość nad odwiecznym rywalem. Legia przyjechała do byłej stolicy Polski z nadzieją, że zrewanżuje się za bolesną porażkę na własnym stadionie, kiedy to kilka miesięcy wcześniej została rozbita po hat-tricku Pawła Brożka. Niestety się przeliczyła, bo „Brozio” tym razem do bramki Machnovskiyego trafił dwukrotnie, a po jednym trafieniu dorzucili jeszcze Małecki i Wilk. Była to pierwsza tak wysoka porażka legionistów od czasów, gdy Wisła Kraków była jeszcze… Gwardią Kraków! Zresztą cały ten sezon był dla piłkarzy ze stolicy nieudany, we wręcz frajerski sposób stracili bowiem wtedy mistrza, a chwilę później wicemistrza kraju. Tym razem jednak kat warszawiaków nikomu głowy nie utnie, kontuzja uniemożliwia mu bowiem występ w niedzielnej potyczce.
Ostatnie pięć lat to jednak kompletna dominacja aktualnego mistrza kraju. W 12 meczach, które zostały rozegrane od sezonu 2010/2011, Wisła odniosła tylko jedno zwycięstwo ze swoim odwiecznym rywalem. „Królewscy” natomiast schodzili z murawy z podniesionym czołem aż siedmiokrotnie. Cztery razy wynik nie został rozstrzygnięty. Nie zanosi się zatem na przełamanie złej passy, tym bardziej że wiślacy nie mają aktualnie trenera. Mistrzowie remisów są aktualnie bliżsi grupy spadkowej niż dogonienia CWKS-u w tabeli. W niedzielę przy Reymonta możemy spodziewać się raczej gładkiego zwycięstwa gości lub – jak to bywało w połowie meczów Wisły w tym sezonie – padnie remis. Podziałem punktów zakończyło się zresztą sierpniowe spotkanie.
Wisła – Legia to już nie to samo co kiedyś. Dawniej żaden piłkarski kibic w Polsce nie mógł przejść obojętnie obok tego meczu. Bardzo często były one decydujące, a nawet jeśli nie były, to i tak wzbudzały wiele emocji. Dziś hit ten zostanie nawet poniekąd przyćmiony starciem liderującego Piasta z, nie ma co ukrywać, aktualnie najlepszym krakowskim klubem, czyli Cracovią. Oczywiście każdy fan ekstraklasy z pewnością dzisiejsze starcie obejrzy, ale wszyscy wiemy, że faworyt jest jeden i każdy inny wynik niż zwycięstwo podopiecznych Stanisława Czerczesowa będzie zaskoczeniem. Życzmy sobie jednak, aby piłkarze obu drużyn nas zaskoczyli i dorównali poziomem do klasyków sprzed kilkunastu lat.











