Długo oczekiwane derby Krakowa nie były tak dużym rozczarowaniem jak w poprzednich latach, lecz kibice zgromadzeni na Stadionie im. Józefa Piłsudskiego bramek się nie doczekali. Z takiego obrotu spraw mniej zadowolona jest naturalnie Wisła Kraków, dla której każdy punkt może być na wagę złota. „Biała Gwiazda” ugrzęzła w strefie spadkowej, lecz dalej trzyma bardzo krótki dystans do bezpiecznej lokaty.
Cracovia z kolei była wizualnie – szczególnie w pierwszej połowie – zespołem lepszym, lecz w ekipie Jacka Zielińskiego szwankowała skuteczność. Niemniej jednak „Pasy” nie walczą już w tym sezonie o nic.
Przed meczem: Wisła pod ścianą, Cracovia spokojna
Przed dzisiejszym meczem nie może dziwić, że to o Wiśle mówiło się więcej; „Biała Gwiazda” miała na swoim koncie zaledwie 29 punktów, a bardzo złą informacją dla niej był fakt, że Bruk-Bet Termalica wygrała swoje spotkanie z Wisłą Płock i po raz drugi z rzędu sięgnęła po komplet punktów. W tej sytuacji ewentualna porażka Wisły mogła zmniejszyć jej szanse na utrzymanie do minimum.
Jerzy Brzęczek na konferencji przedmeczowej zauważył, że najważniejszą sprawą dotyczącą jego drużyny jest to, jak wiślacy grają, jaką dysponują skutecznością, a także ile zdobędą punktów. Komplementował również swojego derbowego rywala. – Wiemy, w jakiej jesteśmy sytuacji, ale znamy swoją wartość. Zagramy na stadionie Cracovii, czyli zespołu, który w ostatnim czasie notuje dobre wyniki, ma więcej pewności siebie i według wielu będzie faworytem. To działa na ich korzyść. Piłka nożna ma jednak to do siebie, że faworyci nie zawsze wygrywają.
Cracovia z kolei jest w na tyle wygodnej sytuacji, że może dokończyć sezon bez większych spięć. 8. lokata nie pozwala zarówno denerwować się o spadek, jak i realnie myśleć o tym, aby włączyć się do walki o europejskie puchary. Jacek Zieliński jednakże nie spoczywa z tego powodu na laurach. Ocenił, że Wisła gra lepiej, niż wskazuje na to sytuacja w tabeli, przytaczając spotkania ze Śląskiem Wrocław, Górnikiem Zabrze czy Wisłą Płock.
Paweł Kieszek cichym bohaterem Wisły Kraków
Pierwsze 20 minut derbowego starcia mogło być dobrym przykładem na to, jak drużyny powinny walczyć o szybkie wyjście na prowadzenie. Gospodarze bowiem mieli trzy bardzo dobre sytuacje, aby błyskawicznie przechylić szalę dalszej części spotkania na swoją korzyść. Sam Jewhen Konoplyanka mógł dwukrotnie wpisać się na listę strzelców, lecz za każdym razem lepszy okazywał się Paweł Kieszek. Bramkarz Wisły notował w przeszłości błędy mające spore konsekwencje, lecz za spotkanie derbowe należą mu się wyłącznie pochwały.











