Zwycięstwo Śląska Wrocław z Wisłą Kraków było zdecydowanie najciekawszym wydarzeniem 23. kolejki polskiej Ekstraklasy. Wrocławianie pokazali, że lidera można pokonać i udowodnili, że losy mistrzostwa nie są jeszcze przesądzone. Potknięcie faworyta wykorzystała Jagiellonia Białystok, która pokonała na swoim stadionie Górnika Zabrze i obecnie traci zaledwie trzy punkty do liderującej Wisły.
W 23. kolejce padło 20 bramek w ośmiu meczach, co daje średnią 2,5 gola na mecz. Ruch Chorzów jako jedyny zespół zdołał wywieźć komplet punktów z meczu wyjazdowego, pięciokrotnie zwyciężali gospodarze, a dwa spotkania zakończyły się remisem. Na szczególną uwagę zasługuje zwycięstwo Śląska z niepokonaną do tej pory w rundzie wiosennej Wisłą Kraków. Z kolei Jagiellonia Białystok od meczu właśnie z Wisłą nie straciła gola, co pozwoliło Grzegorzowi Sandomierskiemu osiągnąć wynik 297 minut bez puszczonej bramki. Nie brakowało również jubileuszów. Piotr Giza i Mariusz Magiera rozegrali setne spotkanie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce.
Jagiellonia ściga lidera

Jagiellonia Białystok inaugurowała 23. kolejkę Ekstraklasy. Białostoczanie zdobyli trzy punkty, dzięki czemu – w obliczu porażki Wisły – znacznie przybliżyli się do lidera. Wszystko wskazuje na to, że „Jaga” wreszcie powróciła na dobre, jesienne tory. Strzelanie rozpoczął niezawodny Tomasz Frankowski, który oszukał bramkarza precyzyjnym uderzeniem głową. Dzieła zniszczenia dokończył Hermes, formalizując efektowną akcję Seratlicia. Komplet punktów w ostatnich trzech meczach sprawia, że Jagiellonia, mimo słabego początku rundy, nadal jest poważnym kandydatem do mistrzostwa.
Sensacja we Wrocławiu!
Gracze z Krakowa przystępowali do meczu we Wrocławiu w roli zdecydowanego faworyta. „Biała Gwiazda” kontynuowała passę meczów bez porażki, mając także nadzieję na komplet punktów w stolicy Dolnego Śląska. Jak się okazało, idealne zawody rozegrali gospodarze, którym pomógł samobójczy gol Sobolewskiego z 3. minuty meczu. Wisła nie potrafiła stworzyć sobie klarownej sytuacji bramkowej, a Śląsk nastawiony na kontry dołożył drugie trafienie po zmianie stron, zwyciężając z liderem tabeli.
Pasy nadal w grze
W czwartkowe popołudnie naprzeciw siebie stanęły ekipy Cracovii i Zagłębia. Spotkanie to toczone było w dosyć dobrym tempie, a emocje trwały do samego końca tych zawodów. Gospodarze rzutem na taśmę nie przegrali, gdyż w doliczonym czasie gry przepięknym strzałem popisał się Suvorov i dał krakowianom cenny punkt. Ostatecznie na tablicy świetlnej pojawił się wynik 2:2, a podopieczni Jana Urbana ewidentnie stracili dwa punkty, gdyż w tej rywalizacji grali lepiej i zasługiwali na zwycięstwo. Z kolei drużyna „Pasów” w dalszym ciągu walczy o pozostanie w naszej Ekstraklasie, ale zadanie to z każdą upływającą serią spotkań wydaje się coraz trudniejsze do zrealizowania.













