To był hit drugiej kolejki Fortuna 1 Ligi. Dwie renomowane ekipy – Polonia Warszawa oraz Wisła Kraków – zmierzyły się ze sobą po blisko dziesięciu latach. W tym starciu lepsi okazali się goście, którzy wygrali 3:2. Choć byli drużyną lepszą, to o mały włos spotkanie nie skończyłoby się remisem. Wiślacy mimo dominacji, muszą nauczyć się zamykać takie mecze.
Ostatni raz te drużyny mierzyły się ze sobą blisko dziesięć lat temu, a dokładniej 9 marca 2013 roku, w ówczesnej T-Mobile Ekstraklasie. Dogorywająca fatalnymi rządami Ireneusza Króla Polonia Warszawa, przegrała na swoim stadionie 1:2 po golach Cezarego Wilka oraz Michała Chrapka. Jedynego gola dla „Czarnych Koszul” zdobył wtedy Miłosz Przybecki. Zmieniły się czasy, zmieniły się też drużyny oraz poziom, na którym grają. Było to też ciekawe starcie z racji dwóch różnych filozofii kompletowania składu. Sami komentatorzy Polsatu określili ten mecz jako starcie polskiej wizji Polonii z hiszpańską myślą Wisły Kraków.
Wisła Kraków – totalna dominacja
Od początku meczu widać było, że Wisła Kraków wysoko podchodziła pod szesnastkę gospodarzy, utrudniając standardowe w wykonaniu Polonii rozegranie piłki od bramki. Gospodarze nie wiedzieli, jak wydostać się z tej pułapki, dlatego jej pomysłem były długie piłki posyłane za linię obrony do Pawła Tomczyka. Rzadko odnosiło to skutek, dlatego znacznie częściej przy piłce byli piłkarze „Białej Gwiazdy”. Polonia Warszawa miała ogromne problemy z zawiązaniem jakiejkolwiek kilkupodaniowej akcji. Wysoki pressing przynosił okazje gościom, którzy raz po raz zagrażali „Dumie Stolicy”.
Przy życiu gospodarzy utrzymywał Mateusz Kuchta
Jedynym piłkarzem „Czarnych Koszul”, który mógł mieć czyste sumienie, był Mateusz Kuchta. Tylko jego dobra dyspozycja uchroniła Polonię od zakończenia meczu już po pierwszych 45 minutach. Pierwszy moment, w którym miał okazję się wykazać, miał miejsce już w 11. minucie. Świetne podanie ze środka do pola karnego otrzymał Miguel Villar Alonso, który stanął sam na sam z Mateuszem Kuchtą. Ten wyszedł z tego pojedynku zwycięsko. Potem indywidualnym rajdem popisał się Angel Rodado, jednak jego strzał nie był tak imponujący, jak jego drybling. Chwilę później po zamieszaniu w polu karnym przed wyborną szansą stanął Joan Roman, ale ponownie górą okazał się golkiper Polonii. Ponownie przed szansą bramkową stanął Villar. W 23. minucie po dośrodkowaniu złożył się do woleja, którego z najwyższym trudem wybronił „Kuchcik”.











