Kibice gdańskiej Lechii z pewnością nie mieliby nic przeciwko, gdyby sezon się już zakończył. Lechia plasuje się na pozycji lidera i ma dwa punkty przewagi nad obecnymi mistrzami Polski. Niestety dla podopiecznych Piotra Stokowca sezon trwa w najlepsze i dziś gdańszczanie przejdą bardzo ważny egzamin, który w razie niepowodzenia może poskutkować spadkiem na drugie miejsce w tabeli. Ich egzaminatorem będzie Piast Gliwice!
Trudno nie mówić o dzisiejszym starciu jak o hicie kolejki, kiedy to naprzeciw siebie wychodzą drużyny z czołówki tabeli. Lechia jako lider ma na koncie 53 punkty i dwa „oczka” przewagi nad drugą Legią. Piast do podopiecznych Piotra Stokowca traci siedem punktów, nie ma więc lepszej okazji dla rozpędzonych gliwiczan do zmniejszenia tej straty.
Gdyby wziąć pod uwagę pięć ostatnich meczów, sytuacja w tabeli uległaby zmianie. Piast po ostatnich pięciu spotkaniach znajdowałby się na pozycji lidera, natomiast Lechia byłaby dopiero siódma (za Legią). Tutaj warto się również skupić na tym, jak podopieczni Waldemara Fornalika demolują swoich rywali. Ich bilans bramkowy w ostatnich pięciu meczach to aż dwanaście goli strzelonych i tylko dwa stracone. Z pewnością Lechię czeka dziś okropnie trudne zadanie.
Czysty pragmatyzm
W piłce nożnej liczy się wynik. Styl nie ma znaczenia. Zupełnie innego zdania mogą być fani reprezentacji Polski, bo styl gry naszych „Orłów” jest daleki od pięknego, ale to, co najważniejsze, czyli sześć punktów w pierwszych dwóch meczach eliminacji, udało się im zdobyć. Dodatkowo zachowali w obu spotkaniach czyste konto, co za kadencji Jerzego Brzęczka się wcześniej nie zdarzyło.
Podobną rzecz mogliśmy zobaczyć, oglądając mecze podopiecznych Piotra Stokowca. Gdańszczanie również nie zdawali się być drużyną najładniej grającą w lidze. Ich styl gry zdecydowanie nie porywał. Woleli wygrać spotkanie jedną bramką, a po jej strzeleniu zaciekle się bronić. To, co wyróżniało Lechię jesienią, to szczelna defensywa oraz pragmatyzm. Styl odchodził na drugi plan, liczą się tylko punkty.
I tak Lechia ma dzisiaj na koncie tylko 21 straconych bramek. Nie da się ukryć, że kluczem do ewentualnego sukcesu, a co za tym idzie do przerwania hegemonii obecnych mistrzów Polski ze stolicy, jest szczelna defensywa. Nawet w ostatnim meczu przed przerwą reprezentacyjną z ostatnim w tabeli Zagłębiem Sosnowiec Lechia po zdobyciu gola nie zamierzała nadmiernie ryzykować, wolała skupić się na dowiezieniu kompletu punktów do końca spotkania.











