Świąteczna kolejka Premier League została rozbita na trzy dni. Najwięcej spotkań, bo aż osiem, zostanie rozegranych w Wielką Sobotę. W wielkanocne niedzielę i poniedziałek będziemy mieli okazję obejrzeć po jednym meczu.

To już kolejna tura spotkań, w której nie będziemy świadkami bezpośredniego starcia ekip z czołówki, mimo to ciekawych pojedynków nie zabraknie. Dla menedżerów kolejka bezpośrednio po przerwie na mecze reprezentacji to zwykle ciężki ból głowy z zestawieniem składów. Tym razem również nie obyło się bez urazów. Z sobotnich meczów najciekawiej wygląda potyczka „The Citizens” z „francuskim” Newcastle. Obydwa zespoły, podrażnione po ostatnich ligowych porażkach, zamierzają udowodnić, że były one tylko wypadkami przy pracy, a ostatnie dobre wyniki to nie przypadek. „Sroki” oddaliły się od strefy spadkowej i obecnie zajmują 13. lokatę w tabeli, a powodem ich lepszej gry jest francuski zaciąg, który pojawił się w klubie w styczniowym okienku transferowym. Dobre recenzje zbiera szczególnie stoper Yanga-Mbiwa, który wcześniej bronił barw Montpellier. Sytuacji „Czarno-białych” nie poprawia fakt, że sześciu piłkarzy (Collocini, Vuckić, Taylor, Krul, Ben Arfa i Haidara) narzeka na urazy. W Manchesterze kontuzjowani są za to Maicon, Richards i Rodwell. Dla obecnego jeszcze mistrza Anglii mecz z Newcastle jest o tyle ważny, że po ostatniej przegranej w tabeli na odpowiednio cztery i pięć punktów zbliżyły się drużyny Chelsea i Tottenhamu. Mistrzostwo Anglii w tym sezonie pozostaje poza zasięgiem „The Citizens”, jednak Mancini na pewno nie może odpuścić meczów ligowych do końca rozgrywek.

Drugim ciekawym sobotnim spotkaniem jest mecz, w którym Arsenal podejmie na Emirates Reading. W kontekście walki o miejsce w eliminacjach Champions League dla Arsenalu może to być kluczowe spotkanie, ponieważ już teraz traci on cztery punkty do rywala zza miedzy, Tottenhamu. „The Gunners” są świadomi wagi sobotniego pojedynku i nie zamierzają lekceważyć rywala, tym bardziej że ekipa Reading będzie teraz walczyć do ostatniego tchu o każdy punkt. „The Royals” zajmują w tabeli przedostatnie miejsce i do bezpiecznej lokaty brakuje im aż siedmiu punktów. Jeśli nie zaczną punktować już od tej kolejki, z każdą będzie im coraz trudniej. Mecz ten będzie również debiutem Nigela Adkinsa na ławce gości (zastąpił Briana McDermotta). W bramce „Kanonierów” prawdopodobnie wystąpi po raz kolejny Łukasz Fabiański, który chyba wyleczył Szczęsnego z gry do końca sezonu. W spotkaniu Southamptonu z Chelsea z pozoru faworytem jest drużyna gości. „Święci” w tym sezonie sprawili już kilka niespodzianek, pokonując u siebie Liverpool i Manchester City. W sobotę okaże się, czy „The Blues” będą potrafili przeciwstawić się, niezwykle silnej na swoim boisku, ekipie Artura Boruca. W obydwu zespołach nie ma plagi kontuzji. Jedyną absencją będzie brak Oriola Romeu, który nadal się leczy. Dla Chelsea to pierwsze z maratonu pięciu spotkań, które rozegra przez najbliższe trzynaście dni.













