PKO Ekstraklasa jako liga, poza słabym poziomem, słynie także ze swojej nieprzewidywalności, którą widać w prawie każdym elemencie. Zarówno w przypadku transferów, jak i zwolnień trenerów czy po prostu bardzo kuriozalnych sytuacji. Nieprzewidywalność tę widać także na boiskach, za to nie zawsze w stopniu negatywnym. W praktycznie każdym sezonie w PKO Ekstraklasie jest jakaś drużyna, która gra i punktuje znacznie powyżej swoich możliwości. Dwa lata temu była to Warta Poznań, rok temu Radomiak Radom, a teraz?
Na obecnym etapie sezonu możemy stwierdzić, że kandydatów jest trzech. Są to, jak można się domyślić po tytule, Widzew Łódź, Wisła Płock oraz Stal Mielec. Jeszcze przed sezonem wydawało się, że to Miedź będzie poważnym kandydatem do miana sensacji ligi, ale na razie legniczanie znajdują się kompletnie po drugiej stronie barykady. W przeciwieństwie do wcześniej wymienionych drużyn. Każda z nich ma lub miała znakomitą serię spotkań, która pozwoliła jej zająć miejsce w górnych rejonach tabeli. Ale kto do tej pory zaskoczył najbardziej?
Wisła Płock – Wolski i spółka
W naszym minirankingu „Nafciarze” zajmują 3. lokatę. Sezon rozpoczęli wręcz znakomicie. Szesnaście punktów po pierwszych sześciu w kolejkach, w tym mecze z trójką pucharowiczów. Po doskonałym starcie Wisła Płock na dobre zagościła w fotelu lidera, z jak na tamten moment sezonu niemałą przewagą punktową. Później jednak coś zaczęło się sypać. Najpierw odejście Damiana Michalskiego, porażka z Widzewem, zawieszenie Wolskiego i ostatecznie zdobycie jednego punktu w czterech kolejkach. Widać było, że Wisła nie jest tą samą drużyną co na początku sezonu.
Odejście Michalskiego znacznie osłabiło linię obrony, a i w ataku bez „Wolaka” nie było kolorowo. Dorzucić do tego można jeszcze spadek formy u znacznej części zawodników. Na szczęście dla kibiców „Nafciarzy” przerwa reprezentacyjna przyszła w idealnym momencie. Pozwoliła piłkarzom z Płocka na lekki reset, co poskutkowało pierwszym zwycięstwem po ponad miesiącu. Aktualnie nie można powiedzieć, że Wisła jest w kryzysie. Przeplata zwycięstwa remisami i ugruntowuje swoje miejsce w górnych rejonach tabeli. Można mówić natomiast o powrocie pewnego syndromu z zeszłego sezonu.











