W drugim piątkowym meczu 12. kolejki T-Mobile Ekstraklasy na PGE Arenie w Gdańsku dojdzie do spotkania Lechii Gdańsk z Widzewem Łódź. Obie drużyny grają w kratkę, ale mimo to zajmują lokaty w górnej części tabeli, tuż obok siebie. Dzisiejszego wieczora przekonamy się, czy gospodarze przerwą fatalną passę przegranych meczów u siebie, czy podopieczni trenera Mroczkowskiego im w tym przeszkodzą.
Lechia Gdańsk w obecnych rozgrywkach ligowych gra bezkompromisowo – albo wygrywa, albo przegrywa. Jak dotąd żadne spotkanie z udziałem lechistów w ekstraklasie nie zakończyło się remisem. „Biało-zieloni” zgromadzili na swoim koncie 18 punktów i zajmują szóstą pozycję w TME. Co ciekawe, aż 15 punktów zdobyli na boiskach rywali. U siebie natomiast grają katastrofalnie – wygrali tylko jedno spotkanie. W ubiegłej kolejce drużyna znad Bałtyku po bramce Kacpra Łazaja ograła Ruch w Chorzowie.

W trzy punkty w nadchodzącym meczu wierzy napastnik Lechii, Grzegorz Rasiak, który po kontuzji wraca do meczowej osiemnastki: – Ten sezon wskazuje, że łodzianie są w dobrej formie. Mieli świetny początek. Potem złapali lekką zadyszkę, ale nadal grają dobrze w piłkę. Na pewno też w piątek nie przyjadą na PGE Arenę Gdańsk, żeby przegrać, a będą chcieli zdobyć tu jakieś punkty. Tu jednak wszystko zależy tylko od nas. Jestem przekonany, że jeśli rozegramy dobre spotkanie, to zwycięstwo będzie w naszym zasięgu. Moim zdaniem potencjał osobowy naszego zespołu jest lepszy. Zwłaszcza po wygranej na wyjeździe z Ruchem byłoby dobrze podtrzymać passę i wygrać znów u siebie.
Oprócz powrotu Rasiaka znakomitą informacją dla trenera Kaczmarka jest odzyskanie pełnej sprawności przez Abdou Razacka Traore. Najlepszy strzelec gdańskiej drużyny prawdopodobnie zagra w pierwszej jedenastce. Oznacza to, że w składzie zabraknie miejsca dla Kacpra Łazaja, którego gol w meczu z Ruchem zapewnił lechitom trzy punkty. Co ciekawe, w kadrze Lechii jest kilku zawodników z widzewskim rodowodem. Na boisku nie zobaczymy na pewno Bartosza Kanieckiego i Sebastiana Madery, których z gry wykluczyły kontuzje, ale możemy spodziewać się występu Piotra Grzelczaka i Jarosława Bieniuka. – Na meczu nie będzie sentymentów, które idą na bok. Skupię się na swojej pracy i nieważne, że gram przeciwko byłej drużynie – przekonuje stoper Lechii Jarosław Bieniuk.
Widzew Łódź po rozegraniu jedenastu kolejek ma na swoim koncie o punkt mniej niż Lechia i zajmuje jedną pozycję niżej od gdańskiej drużyny. Po znakomitym początku sezonu, w którym widzewiacy byli nawet liderem ekstraklasy, przyszła zniżka formy. W ostatnich trzech meczach łodzianie zdobyli tylko jeden punkt, remisując z Jagiellonią Białystok w zeszłym tygodniu. Ubiegła kolejka podopiecznym trenera Mroczkowskiego przyniosła porażkę z Lechem Poznań.











