Chyba nawet w najbardziej optymistycznych przewidywaniach kibice łódzkiego Widzewa nie zakładali, że ich drużyna po rundzie jesiennej będzie na drugim miejscu w tabeli Fortuna 1. Ligi z czterema punktami przewagi nad strefą barażową. Piłkarze udają się na urlopy w bardzo dobrych nastrojach, mając dobrą pozycję wyjściową na nadchodzącą rundę wiosenną.
Przed sezonem Widzew przeszedł całkowitą rewolucję. Zmienił się właściciel, zarząd, dyrektor, sztab szkoleniowy, gruntownej przebudowie uległa także pierwsza drużyna. Celem nowych władz było zbudowanie zespołu, który powalczy o awans do ekstraklasy. Nie ma w tym nic dziwnego, Widzew walczy o upragniony powrót do elity od początku reaktywacji klubu. Prezes Widzewa – Mateusz Dróżdż, zapowiedział jednak, że na zrealizowanie celu przewidziane są dwa sezony. Podopieczni Janusza Niedźwiedzia mają za sobą świetną rundę, która pozwala realnie myśleć o tym, że cel jest możliwy do osiągnięcia już w tym sezonie.
Ofensywny futbol
Zmian w Widzewie w stosunku do poprzedniego sezonu jest bardzo wiele, ale jedną z najważniejszych jest ta, że Widzew w końcu jest drużyną atrakcyjną do oglądania i daje radość swoim kibicom, co w zeszłym sezonie było bardzo rzadkim, praktycznie niespotykanym widokiem. Widzewiacy po rundzie jesiennej obecnego sezonu mają strzelonych 35 goli, w całej poprzedniej kampanii trafili do siatki przeciwników zaledwie 30 razy – katastrofalny wynik.
Janusz Niedźwiedź wprowadził system z trójką stoperów, który dodał Widzewowi świeżości i nieprzywidywalności w grze. Odmienił wielu zawodników, którzy prezentują się o wiele lepiej niż w poprzednim sezonie. Dominik Kun czy Patryk Stępiński to zawodnicy, którzy latem byli faworytami do opuszczenia drużyny. Teraz są jej fundamentami.
Twierdza w „Sercu Łodzi”
„Czerwono-biało-czerwoni” jesienią osiągnęli imponujący bilans domowych meczów. Żadnemu ligowemu rywalowi nie udało się wywieźć z al. Piłsudskiego trzech punktów. Jedynymi drużynami, które urwały punkty widzewiakom na ich stadionie, były Miedź Legnica i ŁKS, które zremisowały w „Sercu Łodzi”. Kilkanaście tysięcy kibiców na trybunach z pewnością jest dużym atutem Widzewa, który u siebie jest niesamowicie mocną drużyną.
Sprawa nie wygląda już tak dobrze, jeśli spojrzymy na wyjazdowe mecze drużyny Janusza Niedźwiedzia. Na dziesięć spotkań w delegacji łodzianie wygrali zaledwie trzy, czterokrotnie remisowali, a trzy razy przegrali. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że widzewiacy mierzyli się na wyjeździe głównie z czołowymi drużynami ligi. Pojechali do Gdyni, Nowego Sącza, Kielc czy Bielska-Białej. Nie da się jednak ukryć, że Widzew na wyjazdach nie prezentuje się tak dobrze jak u siebie. Co jest przyczyną dużej różnicy gry? Być może piłkarzom brakuje własnych kibiców, którzy są bez wątpienia dwunastym zawodnikiem.










