Znamy wynik starcia, które przez ostatnie dni elektryzowało całą Łódź. To łódzki Widzew wyszedł zwycięsko z 68. derbów Łodzi. Goście wygrali z Łódzkim Klubem Sportowym po bramce Bartłomieja Pawłowskiego i wykonali duży krok w stronę awansu, tym samym bardzo utrudniając rywalowi walkę o promocję do ekstraklasy Ostatnie zwycięstwo w derbach Widzew zanotował w 2010 roku. Okazji do pokonania rywala od tamtej pory nie było zbyt wiele, a większość spotkań kończyła się remisami, co nie zmienia faktu, że takie zwycięstwo smakuje świetnie.
Pierwsza połowa starcia pomiędzy dwoma łódzkimi drużynami zakończyła się bezbramkowym remisem. Brakowało konkretów i dogodnych sytuacji bramkowych z obu stron. Trzeba powiedzieć, że po pierwszych 45 minutach pachniało tym, że mecz zakończy się wynikiem 0:0. W drugiej odsłonie spotkanie zrobiło się trochę ciekawsze. Obie strony miały swoje sytuacje, Ernest Terpiłowski trafił słupek, a sam na sam z bramkarzem wyszedł Samu Corral, ale Henrich Ravas okazał się lepszy. W 80. minucie spotkania podanie Normanna Hansena wykorzystał Bartłomiej Pawłowski, który minął Kozioła i skierował piłkę do pustej bramki. To wystarczyło, aby Widzew wywiózł trzy punkty z zachodniej części Łodzi i wrócił na drugie miejsce w tabeli Fortuna 1. Ligi.
Wicelider znowu w Łodzi
Po przegranej z Koroną Kielce fotel wicelidera trafił do Arki Gdynia, jednak gdynianie zdołali go utrzymać tylko przez tydzień. W niedzielę przegrali w Rzeszowie z lokalną Resovią, a Widzew, zdobywając trzy punkty w derbach, wrócił na 2. miejsce w tabeli. Teraz przed podopiecznymi Janusza Niedźwiedzia trzy arcyważne spotkania. Już w sobotę domowe starcie ze wspomnianą wcześniej Resovią. Później przyjdzie czas na wyjazd do Legnicy na mecz z Miedzią. W ostatniej kolejce RTS zmierzy się z Podbeskidziem.
– Wykonaliśmy jeden z czterech kroków, które nam zostały do końca. Mamy jeszcze trzy finały przed sobą. Świetnie, że wróciliśmy na to drugie miejsce, ale nie ma co na to patrzeć. Pocieszymy się bardzo krótko, ale trzeba zaraz skupić się na sobocie.
– Najważniejsze jest jednak miejsce na koniec sezonu. Dobrze, że mamy wszystko w swoich rękach, bo to jest kluczowe. Dobrze być zależnym od siebie. Ta walka będzie toczyć się do końca. Zespół zrobi wszystko, żeby wygrywać.
– Dzisiejsze zwycięstwo dedykuję wszystkim naszym kibicom, którzy wspierali nas nawet w słabszych chwilach – powiedział trener Widzewa Janusz Niedźwiedź.











