Przed nami rewanżowy pojedynek półfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Barceloną i Realem Madryt. „Blaugrana” ma dwubramkową zaliczkę, lecz Artur Wichniarek twierdzi, że „Królewscy” nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Były reprezentant Polski uważa, że tak jak Barcelona wygrała w Madrycie, tak Real jest w stanie zwyciężyć na wyjeździe.
Niektórzy uważają, że mecz Realu z Barceloną jest tylko formalnością, zgadza Pan się z tym?
Dwubramkowa zaliczka Barcelony jest na pewno bardzo wielką przewagą w przypadku takiej drużyny, jednak nie przekreślam szans Realu, bo tak jak Barcelona wygrała 2:0 na Santiago Bernabeu, tak Real może wygrać 2:0 na Camp Nou. Na pewno te szanse są znikome, ale myślę, że trener Mourinho jest na tyle dobry, że jest w stanie przygotować jakąś ciekawą taktykę.

Mourinho na pewno będzie w tym spotkaniu próbował zaskoczyć rywali jakąś wyrafinowaną taktyką, ale wydaje się, że to musi być taktyka ofensywna. Czy Portugalczyk odważy się zaryzykować? Wiosną takie ryzyko skończyło się klęską 0:5.
I tu jest właśnie problem, jaki Mourinho ma do rozwiązania, bo gra ofensywna przeciwko Barcelonie na jej terenie jest bardzo ryzykownym posunięciem. Wiadomo, że jeżeli Barcelona ma miejsce na rozgrywanie i prowadzenie gry w swoim stylu, to ciężko jest każdemu zespołowi. Myślę, że Mourinho jest na tyle cwanym trenerem, że odnajdzie właściwą taktykę i nie popełni błędu, jaki przytrafił się kilka miesięcy temu, kiedy Real przegrał 0:5.
A gdyby Pan pobawił się z trenera, w jaki sposób próbowałby Pan przechytrzyć Barcelonę?
Myślę, że powinien zagrać normalnym systemem 4-4-2, bo dwóch napastników z przodu to zupełnie inna gra niż jeden wysunięty napastnik, który jest osamotniony w walce z takimi piłkarzami, jakich ma Barcelona. Ja bym zagrał nie tyle ofensywny futbol, co normalne ustawienie, które gwarantuje stabilność z tyłu oraz szybką i dobrą grę w ofensywie.
Real ma obecnie bardzo mocno utrudnione zadanie, bo w starciu z Barceloną nie zagrają Pepe i Sergio Ramos. Defensywa zespołu z Madrytu będzie mocno osłabiona, a ofensywnie grająca Barcelona będzie miała pole do popisu.
Na pewno tak, ale trzeba pamiętać, że Real i Barcelona to jedne z najsilniejszych drużyn na świecie. W kadrach tych zespołów nie ma przypadkowych zawodników. To, że jeden czy drugi zawodnik jest zawieszony za kartki, stwarza szansę innym, którzy będą chcieli pokazać się trenerowi i mogą rozegrać mecz życia. To może być plus jeśli chodzi o Real, bo „Królewscy” niemal cały czas grają w tym samym składzie i to jest moim zdaniem nie do końca przemyślana taktyka Mourinho. Jeżeli zespół częściej dokonuje zmian, to ciężej jest rywalom nastawić taktykę pod tę drużynę.












