Mecz Polonii Bytom z Zagłębiem Sosnowiec (1:0) cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem. Oprócz tego, że był to powrót ekstraklasy po ponad 20-latach do Bytomia, to spotkały się drużyny od zawsze rywalizujące ze sobą.
Najbardziej uśmiechnięty po meczu był strzelec bramki, Jacek Trzeciak. Pytany przez dziennikarzy o to jak zdobył bramkę, pozwalał sobie na żarty – To było tak. Ktoś powiedział idź. Ja pobiegłem i nagle dostałem piłką. Mówię – co się stało? A ktoś – bramka.
Wiekowy już Trzeciak zaraz jednak sprostował swoją wypowiedź, i już poważniej przyznał, że świetne dośrodkowanie było podstawą przy golu. Nie krył też zdziwienia – To dziwne, bo ostatni raz gola po uderzeniu głową zdobyłem bodajże w trampkarzach.
Dużo śmiechu wśród dziennikarzy wzbudziła sytuacja przy wykonywaniu rzutu wolnego przez Polonistów, kiedy między Owczarkiem a Sokolenką doszło do nieporozumienia i zamiast płynnie wykonać stały fragment gry, zderzyli się ze sobą. Zdarzenie skomentował także popularny „Trzeci” – Panowie! To było wytrenowane. To nie była żadna „wtopa”, proszę to napisać z dużym naciskiem – rozśmieszał „żurnalistów”.