Nie mieliście przez ostatnie dni czasu lub ochoty na piłkę? Nic straconego, możecie to szybko nadrobić. Wystarczy przeczytać nasze podsumowanie piłkarskiego weekendu w Europie.
Bohater weekendu
Bezsprzecznie Samuel Eto’o. Kameruńczyk po raz kolejny został obdarzony zaufaniem przez Jose Mourinho i choć wielu dziwiło się decyzji trenera Chelsea o wystawieniu doświadczonego napastnika w pierwszym składzie, okazało się to słusznym wyborem. Eto’o nie grał może wybitnie, ale trzy razy znalazł się tam, gdzie powinien i hat-trickiem pokazał Manchesterowi United miejsce w szeregu.
Drużyna weekendu

Można by postawić na Chelsea, Juventus, czy Romę, ale postanowiliśmy wyróżnić Levante, które wczoraj powstrzymało Barcelonę i dało Atletico szansę na wskoczenie na pozycję lidera. Podopieczni Joaquina Caparrosa zagrali niemal idealnie i gdyby nie jeden błąd przy stałym fragmencie gry, który kosztował ich utratę gola, odprawiliby Barcelonę z pustymi rękoma.
Najlepszy mecz
Niedzielne wczesne popołudnie raczej nie kojarzy nam się z wielkimi, piłkarskimi emocjami. Nieco inaczej jest jednak w Serie A. Wczoraj o 12:30 zmierzyły się ze sobą Udinese i Lazio, a w samym spotkaniu mieliśmy dosłownie wszystko: bramki, kontrowersyjnego karnego, czerwoną kartkę i losy meczu odwrócone w samej końcówce. Ostatecznie grające w osłabieniu Lazio wygrało 3:2.
Najładniejsza bramka
Tak sobie wędrujemy od jednej ligi do drugiej i najwyższy czas zawitać do Holandii. Graziano Pelle strzelił swojego czternastego gola w tym sezonie i zastanawiamy się, jak długo jeszcze uda się utrzymać go w Eredivisie. Szczególnie, jeśli będzie ładował więcej takich bramek:
Największe zaskoczenie
Na pewno można wymienić wspomniane tu Levante, zaledwie remis Napoli z Bologną, porażkę Interu z Genoą, ale dla nas największą niespodzianką był występ Alessandro Matriego. 29-latek w 15 meczach dla Milanu trafił zaledwie raz, by po wypożyczeniu przywitać się z kibicami Fiorentiny dubletem.
Najgorsza zmiana
Francesco Guidolin długo jeszcze będzie rozmyślał, co by było, gdyby nie wpuścił na boisko Andrei Lazzariego. 29-latek wszedł na boisko przy prowadzeniu Udinese, kilka minut później samobójczym trafieniem doprowadził do wyrównania, a ostatecznie jego zespół przegrał.
Najgłupsza kartka
Zobaczył ją Nemanja Vidić, w meczu United z Chelsea. Serb zachował się bardzo nieodpowiedzialnie, bo w swoim ataku był bardzo daleki od sięgnięcia piłki. W dodatku była to końcówka meczu i jego zespół nie miał szans na odrobienie strat. Nie popisał się jednak również pan Dowd, który zdecydowanie mógł poprzestać na pokazaniu Vidiciowi żółtej kartki. Sędzia postanowił jednak odesłać Serba do szatni, by chwilę później w dużo bardziej klarownej sytuacji oszczędzić Rafaela wlepiając mu żółtą kartkę.











