Już dziś rusza T-Mobile Ekstraklasa. Na temat właśnie tej ligi postanowiliśmy porozmawiać z dziennikarzem „Przeglądu Sportowego” Markiem Wawrzynowskim. Wywiad przeprowadził Marcin Malinowski. Miłej lektury!
Stęsknił się Pan za polską ligą?
Zawsze tęsknię. Z nią źle, bez niej gorzej.
Jakie ma Pan oczekiwania wobec rozpoczynającego dzisiaj sezonu ekstraklasy?
Mam nadzieję, że w końcu kilka drużyn wyraźnie odskoczy od reszty. Legia, Lech i może Śląsk. Do tej pory było pełno zespołów, które grały głównie destrukcyjnie i wyprowadzały kontry, ostatni sezon to chyba apogeum tego procesu. Nie było to w ogóle widowiskowe. Przy okazji prezesi nie mają cierpliwości i zwalniają trenerów, np. takich jak Skowronek, którzy myśleli długoterminowo. To powodowało, że znacznej części meczów nie dało się oglądać, bo zabijano kreatywność. Teraz wygląda na to, że trzy wspomniane ekipy mają naprawdę dużą przewagę kadrową, więc powinny potrafić zdominować destrukcyjnie inne drużyny.

Tytułu mistrzowskiego będzie bronić Legia Warszawa, która bez wątpienia jest w gronie faworytów, jeśli chodzi o mistrzostwo. Które drużyny oprócz Legii mogą jeszcze walczyć o tytuł mistrza Polski w tym sezonie?
Lech i Śląsk. Lech jest budowany spokojnie, władze mają cierpliwość do planu Rumaka, którego zespół najpierw grał skutecznie, ale nie dało się tego oglądać. Potem już lepiej, a teraz po zatrudnieniu Pawłowskiego i Douglasa powinien być dobry kombinacyjny, ofensywny styl. Spodziewam się też, że Teodorczyk osiągnie bardzo wysoką formę. W poprzedniej rundzie momentami grał bardzo dobrze, lecz miał jakąś blokadę. Podobno też przestał się rozwijać, bo trochę pokręciło mu się w głowie od transferu do Lecha. Ale to normalne, każdemu może trochę odbić, oby nie na długo.
Śląsk sprowadził w końcu napastnika, który potrafi strzelać, i bocznego obrońcę, który potrafi dośrodkować. Do tego utrzymał Milę. Przydałby się jeszcze środkowy obrońca, ale generalnie jest to skład, który długo może walczyć o tytuł. Pytanie, jak długo wytrzyma, bo ma krótką ławkę, a chce jeszcze grać w pucharach europejskich.
W środę Legia pokonała The New Saints FC 3:1 w pierwszym meczu II rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Pana zdaniem Legia ma szansę na awans do fazy grupowej?
Może. Wszystko zależy od losowania. Możliwości nie są złe. Legia się specjalnie nie wyprzedała, jak kiedyś Wisła przed kluczowymi meczami sprzedała Żurawskiego, a Lech Lewandowskiego, choć akurat szkoda Jędrzejczyka, bo już jest problem z obroną. Kilka osób zwróciło uwagę, że Dossa Junior ma kłopot z wyprowadzaniem piłki, zobaczymy, czy to przypadek. Podobnie Pinto raczej rozczarował, ale może będzie lepiej. Jak na naszą ligę skład jest naprawdę mocny, ale jeśli ogląda się mecze przyzwoitych drużyn LM, ani Legia, ani żaden polski zespół zbytnio tam nie pasuje. Faktem jest, że okoliczności są bardziej sprzyjające niż we wcześniejszych latach.










