Wraz z zakończeniem sezonu 2017/2018 w Kielcach miała miejsce kolejna kadrowa rewolucja. Zespół Gino Lettieriego największych osłabień doznał w przedniej formacji, gdyż klub opuścili zawodnicy stanowiący dotąd o sile ofensywnej zespołu. Graczy pokroju Niki Kaczarawy miał zastąpić m.in. szerzej nieznany Wato Arveladze. Utalentowany Gruzin, który przez ponad rok spędzony w Kielcach zaprezentował jedynie próbkę sporych możliwości.Po przejęciu klubu przez prywatnych właścicieli coroczne kadrowe rewolucje stały się znakiem rozpoznawczym Korony Kielce. Jednak w przeciwieństwie do poprzedniego sezonu latem 2018 roku zespół Gino Lettieriego opuścili zawodnicy stanowiący o sile drużyny. Gracze, którzy wyróżniali się na tle rywali w ekstraklasie. W miejsce Niki Kaczarawy czy Gorana Cvijanovicia władze klubu pozyskały kilku atakujących, lecz spore nadzieje pokładano szczególnie w Wato Arveladze. Zawodniku uznawanym w Gruzji za wielki talent, który do Korony Kielce dołączył jeszcze przed definitywnym odejściem obu gwiazd zespołu.
O pozyskaniu byłego gracza Lokomotiwi Tbilisi w Polsce zrobiło się głośno z powodu pokrewieństwa z byłym piłkarzem m.in. Trabzonsporu oraz Ajaksu, Shotą Arveladze. Media dogłębnie opisywały wysiłki obecnego szkoleniowca Pakhtakoru w rozwoju kariery Gruzina. Ponadto wspominając, że to własnie dzięki Shocie interesy zawodnika zaczął reprezentować Mino Raiola.
– Raiola wie wszystko o piłce. Ten człowiek dba o interesy Paula Pogby, Romelu Lukaku. Ma najlepszych zawodników świata. Dzięki temu, że mnie reprezentuje, jestem przekonany, że jeśli będę w świetnej formie, on mi bardzo pomoże. I sprawi, że rodzina będzie ze mnie dumna – mówił w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Wato Arveladze.
Jednak nawet światowej sławy agent nie mógł wpłynąć na zmianę przepisu dotyczącego limitu zawodników spoza Unii Europejskiej w składzie każdej z drużyn ekstraklasy. Po zakontraktowaniu Gruzina w kadrze Korony Kielce znajdowało się trzech piłkarzy, którzy nie dysponowali paszportem kraju ze Wspólnoty Europejskiej. Stało się jasne, że przynajmniej jeden z graczy zasiądzie na ławce rezerwowych.
Wato Arveladze – droga do składu
Padło na Wato Arveladze. W zespole Gino Lettieriego dwaj gracze spoza Unii Europejskiej, Djibril Diaw oraz Adnan Kovacević, stanowili podporę kieleckiej defensywy. Oprócz gry w destrukcji odpowiadali także za rozegranie akcji zaczepnych oraz na przemian włączali się do ataków Korony Kielce. Taktyczne schematy ustalone przez włoskiego szkoleniowca były na tyle dobrze wykonywane przez obu defensorów, że Gino Lettieri nie zamierzał dokonywać korekt. Tracił na tym Wato Arveladze, który na boisku pojawiał się tylko, gdy murawę opuścił Senegalczyk lub Bośniak. Najczęściej w końcówkach spotkań, lecz za każdym razem próbując kombinacyjnych zagrań i dryblingów, które zazwyczaj kończyły się jednak niepowodzeniem. To tylko zmniejszyło szanse reprezentanta gruzińskiej młodzieżówki na regularną grę w kieleckim zespole.
Widać w nim duży potencjał. Mógłby osiągnąć jeszcze więcej, gdyby tylko pokazywał tę chęć i wolę na boisku.











