Warta znów słaba u siebie


7 maja 2010 Warta znów słaba u siebie

Walczący o utrzymanie MKS Kluczbork pokonał na wyjeździe Wartę Poznań 3:1. Bohaterem spotkania był Kamil Nitkiewicz, który dwukrotnie pokonał bramkarza „Zielonych”.


Udostępnij na Udostępnij na

Warta nie miała pomysłu jak pokonać MKS
Warta nie miała pomysłu jak pokonać MKS (fot. Damian Jursza / iGol.pl)

Zawodnicy z Kluczborka od pierwszych minut starali się narzucić poznaniakom swój styl gry. Pewnie w środkowej strefie boiska poczynali sobie Rafał Wodniok oraz Tomasz Kazimierowicz. MKS przeważał, ale to Warta objęła prowadzenie. W 25. minucie kapitalnym podaniem Arkadiusz Miklosik uruchomił Szymona Kaźmierowskiego, który precyzyjnym uderzeniem nie dał szans Krzysztofowi Stodole. Niezła dyspozycja strzelecka popularnego „Kazia”, to jedyna dobra wiadomość dla kibiców Warty. Były napastnik Groclinu w końcu się przełamał i zdobył drugiego gola z rzędu.

Warciarze bardzo krótko cieszyli się z prowadzenia. Dwie minuty później wynik wyrównał Piotr Stawowy, wykorzystując błąd defensywy „Zielonych”. Nie był to jednak koniec pomyłek podopiecznych Marka Czerniawskiego. W doliczonym czasie gry udaną kontrę przeprowadzili goście, a próbujący ratować sytuację wślizgiem już za polem karnym – Łukasz Radliński – po raz drugi zmuszony był wyjmować piłkę z siatki. Bramkę zdobył aktywny tego dnia Kamil Nitkiewicz.

Jeśli schodząc na przerwę piłkarze Warty wierzyli jeszcze w zdobycz punktową, to zaraz po niej szybko musieli swoje marzenia zrewidować. W 47. minucie błąd w ustawieniu obrony poznaniaków wykorzystał Kamil Nitkiewicz, zapisując na swoim koncie czwartą bramkę w tym sezonie. Gdy mecz był już praktycznie rozstrzygnięty, gra Warty uległa poprawie. Swoje szanse mieli Abraham Loliga czy Paweł Iwanicki, ale ich strzały kapitalnie bronił Krzysztof Stodoła. Efektowne parady bramkarza gości były zresztą ozdobą spotkania.

Trzy punkty zdobyte w Poznaniu zwiększyły szanse MKS-u na utrzymanie. – Byliśmy bardziej zdeterminowani. Od początku rundy dążymy do celu, jakim jest utrzymanie się w lidze. W perspektywie całego spotkania zasłużyliśmy na wygraną – mówił na pomeczowej konferencji Grzegorz Kowalski, trener gości.

Wygrana, z teoretycznie silniejszym zespołem, to dla piłkarzy z Kluczborka okazja do promocji. – Gramy coraz lepiej. Nie jesteśmy zespołem anonimowym. Nie wypada już mówić jakiś tam Kluczbork – cieszył się Kowalski.

Warta nie ma szans na awans, nie jest także zagrożona spadkiem. Jednak kibice w Poznaniu wierzyli, że piąte miejsce jest w zasięgu „Zielonych”. Jeśli trener Marek Czerniawski chce utrzymać poparcie sympatyków, to Warta musi w każdym meczu walczyć o zwycięstwo i to niezależnie od problemów kadrowych.

To nie jest ten sam zespół, co w poprzedniej rundzie. Odeszło trzech podstawowych piłkarzy. Mamy też sporo kontuzji, staram się wprowadzać do gry wychowanków – tłumaczył Czerniawski. Słabsza forma Warty jest jednak widoczna gołym okiem. – Wiedzieliśmy, że Warta nie jest w najlepszej dyspozycji. Szczęśliwie wygrała u siebie z Flotą, a po meczu z GKP uciekł jej cel, jakim była walka o awans – zdradził tajemnice sukcesu Kowalski.

Najnowsze