PKO Ekstraklasa zdaniem wielu należy do najbardziej nieprzewidywalnych lig świata. Praktycznie co roku w górze tabeli mamy inny zestaw drużyn i innych kandydatów do walki o medale oraz mistrzostwo Polski. Tym razem szczyt zajmują Lech z Lechią, tuż za nimi czekają Pogoń z Rakowem, na razie z tyłu delikatnie czai się Śląsk, a czarnym koniem w walce o najwyższe lokaty może być Radomiak.
15. kolejka może być niezwykle ważna dla układu tabeli. Drużyny z lokat 1-3 zmierzą się z tymi z 6-8 i jeśli wywiążą się z roli faworytów, to wyraźnie dadzą nam do zrozumienia, kto będzie rozdawał karty w tej lidze do samego końca. Zespoły z miejsc 4-5 spotkają się z ekipami z 11-12, więc po tej serii gier czołówka może nam powoli „odjechać”, ale też ma szansę jeszcze mocniej się zagęścić, a aspirowałyby do niej kolejne drużyny. Bądź co bądź fotel lidera na zimę, o który toczy się tak zacięta rywalizacja, może dać dużo w sferze mentalnej.
Mistrz śpi, pretendenci harcują
Tak wygląda rzeczywistość pierwszej części sezonu ekstraklasy numer 96, gdzie kandydatów do gry o najcenniejsze trofeum jest bardzo wielu, a nie ma wśród nich Legii Warszawa, której szanse na obronę tytułu są już nikłe. Nawet jeśli za stołecznymi przemawia „nieprzewidywalność” ekstraklasy, to bramę do powtórzenia sukcesu z dwóch poprzednich rozgrywek może za niedługo zamknąć matematyka.
Najbardziej rozbrajać może fakt, że tej jesieni wszyscy z pierwszej ósemki ekstraklasy zwyciężyli w bezpośrednim meczu z mistrzem Polski. Paradoksalnie każda z tych ekip po tejże wygranej mogła poczuć spory impuls do walki o najwyższe cele, lecz w końcowym rozrachunku trzy dopisane punkty okazały się swego rodzaju koniecznością, a odrobienie bilansu z każdym z osobna może graniczyć z cudem.
To nie jest wyścig ślimaków!
Wbrew kąśliwym komentarzom, mającym podkreślać słabość i nieporadność polskiej ligi, które ukazywały się po dwóch ostatnich remisach Lecha i Rakowa oraz wcześniejszej drobnej zadyszce Pogoni, tempo biegu utrzymywane przez czub ekstraklasy jest w tym roku wyjątkowo wysokie.
Na tym etapie rozgrywek choć nie występują olbrzymie serie wygranych, to poziom całej pierwszej czwórki naprawdę imponuje. Średnią punktów na mecz czwarty Raków ma dokładnie na poziomie 2,0, trzecia Pogoń ~1,9, natomiast Lech i Lechia mogą się poszczycić wynikiem nawet powyżej dwóch oczek na jedno spotkanie, który jak wiemy, im dalej w sezon, tym trudniej utrzymać.











