Jeszcze dwie kolejki temu tabela Fortuna 1. Ligi była niezwykle spłaszczona. Nawet ekipy z dołu stawki mogły jeszcze realnie liczyć na awans do strefy barażowej. Na cztery spotkania przed końcem rozgrywek sytuacja stała się nieco bardziej klarowna, jednak wciąż nawet szesnasta Odra Opole ma matematyczne szanse na udział w barażach. Przyjrzyjmy się zatem obecnej sytuacji na zapleczu ekstraklasy.
Obecnie tylko dwie drużyny zapewniły sobie miejsce w czołowej szóstce Fortuna 1. Ligi. Mowa oczywiście o obecnym liderze z Bielska-Białej oraz Stali Mielec, drugiej sile rozgrywek. Oba zespoły w najgorszym przypadku mogą zająć czwarte miejsce w tabeli. Jedynie Warta Poznań oraz Radomiak mają jakiekolwiek szanse, aby dogonić czołową dwójkę.
Ekipy z Poznania i Radomia wciąż muszą mieć się na baczności, ale choć nie zapewniły sobie jeszcze udziału w barażach, zapewne jest to tylko kwestią czasu. „Zieloni” w ostatnim czasie grają bardzo słabo, jednak ich przewaga nad obecnie siódmą Termalicą wynosi aż 11 punktów. Wystarczy jedno potknięcie „Słoni” lub zwycięstwo Warty, aby poznaniacy nie musieli się już oglądać za siebie. W przypadku Radomiaka jest podobnie, natomiast ich przewaga wynosi osiem punktów. Warta i Radomiak to jednak faworyci, którzy mogą być już niemalże pewni udziału w barażach.
Kwestią sporną pozostaje to, kto uzupełni strefę barażową, czyli miejsca 5. i 6. w ligowej tabeli. Te obecnie zajmuje Miedź Legnica oraz GKS Tychy, ale matematyczne szanse na dogonienie tyszan ma aż dziesięć zespołów Fortuna 1. Ligi. Przeanalizujmy zatem, która z drużyn ma obecnie największe szanse na znalezienie się wśród najlepszej szóstki na koniec sezonu.
Miedź Legnica – nowy trener wprowadzi zespół na salony?
Legniczanie na początku tego sezonu zakładali walkę o awans do ekstraklasy. W głowach włodarzy z pewnością rysował się plan, który zakładał bezpośredni awans, bez walki w barażach. Obecnie Miedź nie ma już nawet szans na przegonienie drugiej Stali Mielec. Pod koniec czerwca z posadą trenera pierwszej drużyny pożegnał się Dominik Nowak, który w tym sezonie zdobył z Miedzią 39 na 81 możliwych do zdobycia punktów. W tamtym momencie Miedź do drugiej Warty traciła 13 punktów. Obecna strata do wicelidera z Mielca wynosi zaś 14 „oczek”.
Po Dominiku Nowaku pieczę nad zespołem objął Ireneusz Kościelniak. I choć piętna na zespole nie zdążył jeszcze odcisnąć, jego Miedź nie przegrała jeszcze spotkania. A okazja ku temu była już chociażby kilka dni po objęciu przez niego stanowiska, bo Miedź zmierzyła się przecież z Wartą Poznań, która wciąż walczy o bezpośredni awans. Spotkania przeciwko Puszczy Niepołomice i GKS-owi Tychy także do najłatwiejszych nie należały.











