Losowanie fazy grupowej Ligi Europy stworzyło kilka ciekawych par. W jednej z nich miały się spotkać kluby z Włoch i Niemiec, które z miejsca uznawane były za faworytów. AS Roma wraz z Borussią Moenchengladbach miały się pogodzić w kwestii tego, kto zajmie pierwsze miejsce. Na ten moment jednak prawdopodobny jest jednoczesny brak awansu obu zespołów do dalszej fazy rozgrywek.
Sensacją można by określić taki rozwój wydarzeń, tym bardziej że ani Basaksehir ani tym bardziej AC Wolfsberger nie wydawały się równymi przeciwnikami dla rzymian czy ekipy „Die Fohlen”. Jednakże piłka potrafi płatać figle, a tych w grupie J nie brakowało. Jest nawet duże prawdopodobieństwo, że jeden z faworytów będzie musiał pożegnać się z rozgrywkami na rzecz mniej renomowanego zespołu. Wtedy jednak piłkarze będą mogli mieć pretensje sami do siebie, bo to oni doprowadzili do takiego stanu.
Klęska „Źrebaków”
Podejmująca debiutanta Borussia Moenchengladbach miała w końcu pokazać się w Europie. Mimo pożegnania swojej największej gwiazdy – Thorgana Hazarda, ekipa pod wodzą nowego szkoleniowca – Marco Rose, miała stać się zespołem godnie reprezentującym Niemcy.
Liczono na to, że Borussia mająca potencjał pokaże się w Europie lepiej aniżeli w ostatnich latach, a wyszło gorzej, niż było dotychczas. Na inaugurację „Die Fohlen” dali się pokonać kopciuszkowi z Austrii i może dałoby się to jeszcze wytłumaczyć gorszym dniem, lecz wynik 0:4 nie pozwalał na żadne tłumaczenia.
Borussia zaprezentowała się tragicznie i na dzień dobry utrudniła sobie sytuację w tabeli. Na tym skorzystała oczywiście nie tylko ekipa AC Wolfsberger, ale również cieszyć się z tego wyniku mogła AS Roma. Rzymianie zrobili po prostu swoje, nie pozostawiając żadnych złudzeń drużynie z Turcji. Basaksehir dostał zimny prysznic na początek i musiał się wziąć w garść, jeśli myślał o czymś więcej niż walka o trzecie, nic niedające miejsce.
Nie ma zwycięzców, nie ma przegranych
W drugiej serii gier turecki zespół sprawił niemiłą niespodziankę zawodzącym w kolejnym meczu Niemcom. Dzięki jakże ważnemu remisowi poprawiły się morale, a zatem i kolejne dwa spotkania wydawały się łatwiejsze. Z nadzieją można było zatem podchodzić do kolejnych starć i czekać na rozwój wypadków.













