Serie A nie należy do najbardziej przyjaznych lig dla beniaminków. Od lat nowicjusze mają ogromne problemy, by wyrywać punkty potentatom i utrzymać się w elicie. W tym sezonie już po 22 kolejkach możemy praktycznie żegnać dwie z trzech drużyn, które jeszcze w czerwcu poprzedniego roku cieszyły się z awansu do najwyższej ligi. A kto w przyszłym sezonie zawita w niegościnne progi Serie A?
Cagliari Calcio

Sardyńczycy ostatnią dekadę spędzili w Serie A i mocno wpisali się w obraz ligi. Wyjazdy na archaiczny Stadio Sant’Elia nigdy nie należały do najprzyjemniejszych, a Cagliari w ostatnich latach wypromowało kilku bardzo dobrych piłkarzy (Radja Nainggolan, Victor Ibarbo). Z tego powodu spadek zespołu był swego rodzaju niespodzianką.
Na szczęście dla kibiców „Rossublu” włodarze drużyny nie popadli, w tak popularną po spadku, manię sprzedawania wszystkich piłkarzy i utrzymali większość ekipy, wypełniając luki czołowymi zawodnikami Serie B. Jeśli dodamy do tego to, że Cagliari zatrudniło zdolnego trenera Massimo Rastellego, zespół przed rozpoczęciem sezonu wyglądał bardzo dobrze i był kandydatem do awansu.
Przewidywania pokryły się w stu procentach, bo Sardyńczycy krok po kroku pewnie zmierzają ku Serie A. W tym momencie, po 24 meczach, mają na swoim koncie 52 punkty, co jest fenomenalnym wynikiem. Zespół prezentuje się świetnie zwłaszcza u siebie, gdzie wygrał 10 z 11 meczów. „Rossublu” może nie zachwycają swoim stylem, nie miażdżą kolejnych rywali, ale są do bólu skuteczni i pewni.
Dla nas, kibiców z Polski, Cagliari nie powinno być obojętne, bo w drużynie Rastellego występuje Bartosz Salamon kupiony przed sezonem za 1,2 mln euro z Sampdorii. Środkowy obrońca, kiedy może, występuje w zespole i jest jego pewnym punktem. Wydaje się, że nawet bez zaciskania kciuków przez kibiców z Polski Cagliari awansuje do Serie A, bo w tym momencie nie ma żadnej drużyny, która mogłaby Sardyńczykom zagrozić.
FC Crotone

Claudio Lotito przed rozpoczęciem obecnego sezonu był niezadowolony z faktu, że do Serie A awansowały małe drużyny pokroju Carpi i Frosinone. Bardzo prawdopodobne, że swoje słowa będzie powtarzać w czerwcu 2016 roku, bo śmiałym krokiem ku najwyższej lidze zmierza zaściankowe Crotone.
Klub z biednej, południowej części Włoch nigdy we włoskiej elicie nie grał. Ba, o występach na drugim froncie „Pitagorici” mogli przez wiele lat jedynie pomarzyć. W ostatnim sezonie drużyna zajęła dopiero 16. miejsce w Serie B i do końca musiała drżeć o swój byt.














