Kiedy 25 lipca 1986 roku na świat przychodził Givanildo Vieira de Souza nikt nie spodziewał się, że za niespełna 25 lat ten bobas będzie jednym z najciekawszych napastników świata. Właśnie teraz, w roku 2010, Givanildo znajduje się na liście najbardziej pożądanych młodych piłkarzy w Europie.
Na Stary Kontynent przybył w 2008 roku. Na początku wyróżniał go tylko pseudonim. Dla nikogo nie był Givanildo de Souzą. Był po prostu Hulkiem. Skąd porównanie do tego wielkiego zielonego stwora, który potrafił rzucać czołgami i imponował nadludzką siłą? Ponieważ nadludzką siłę wydaje się mieć również młody Brazylijczyk. Lewą nogą mógłby burzyć największe budowle. Kiedy piłka po jego strzale trafia w poprzeczkę bądź słupek bramka trzęsie się o wiele dłużej niż po strzałach każdego innego piłkarza. Gdzie wcześniej podziewał się The Incredible Hulk?
Jego kariera jest tak samo zakręcona jak losy wielu młodych Brazylijczyków. W piłkę zaczynał oczywiście grać na brazylijskich ulicach, gdzie na nierównym terenie swoje techniczne umiejętności podnosi mnóstwo młodych chłopców, dla których piłka jest szansą na lepsze życie. Jako junior trenował w Corinthians czy Sao Paulo FC. Od najmłodszych lat imponował siłą, a przy tym niesamowitą szybkością.
W 2005 roku nieoczekiwanie na miejsce kontynuowania swojej kariery wybrał Japonię. Decyzja o przejściu do Kawasaki Frontale jest chyba jedną z najdziwniejszych rzeczy na jakie w swoim życiu zdecydował się Hulk. Z drugiej strony świadczy to o tym, że nie boi się on zaryzykować oraz jest osobą niezwykle barwną.
W Japonii grał w kilku klubach. Imponował skutecznością, wiele razy piłka po bombach posłanych lewą nogą niemalże rozrywała siatki. W 2008 roku pojawiła sie oferta z FC Porto, którą Hulk oczywiście przyjął. Już w swoim debiucie zachwycił kibiców, gdy po 20 minutach przebywania na boisku strzelił gola. W ostatnim sezonie był jakby zablokowany, bramkarze i obrońcy coraz częściej znajdywali sposoby na jego zagrania. Wielu ludzi przepowiadało, że to koniec wielkiej kariery snajpera na Estadio do Dragao. On jednak został i jak się okazało podjął znakomitą decyzję. Efekt jest taki, że Hulk lideruje w tabeli strzelców Liga Sagres, a Porto odskoczyło swoim rywalom w sposób zdecydowany.
W ostatnim czasie pojawiły się informacje jakoby piłkarzem zainteresowany był Arsene Wenger. Wydaje się, że własnie Anglia byłaby najlepszym kierunkiem dla chcącego rozwijać się Givanildo. Siła i szybkość to atuty, które mogłyby sprawić, że Brazylijczyk zostałby gwiazdą Premier League. Może wtedy trafiłby do reprezentacji Brazyli, bo jak na razie zagrał w jej barwach tylko dwa razy…










