W Premier League trwa walka o LM


27 kwietnia 2013 W Premier League trwa walka o LM

Walka o trzecie i czwarte miejsce w Premier League i przepustkę do Ligi Mistrzów trwa w najlepsze. Szansę na zakończenie sezonu w pierwszej czwórce mają jeszcze cztery zespoły. Dzisiaj ze zmiennym szczęściem grały dwa z nich.


Udostępnij na Udostępnij na

Steven Pienaar (z prawej) zapewnił Evertonowi cenne zwycięstwo
Steven Pienaar (z prawej) zapewnił Evertonowi cenne zwycięstwo (fot. SkySports.com)

Everton podejmował Fulham i to gospodarze od początku atakowali częściej i groźniej. Szybko przyniosło to efekt, bo już w 16. minucie Coleman wycofał piłkę na ósmy metr do Pienaara, który pewnie wykończył akcję i dał „The Toffees” prowadzenie. Goście przez pierwsze pół godziny praktycznie nie istnieli, a na domiar złego od 30. minuty musieli sobie radzić bez swojego najlepszego strzelca, bo Dimitar Berbatow przegrał z kontuzją. Przed przerwą przyjezdni mieli dużo szczęścia, gdy minimalnie pomylił się Fellaini. Jedna jedyna odpowiedź Kacanliklicia to wszystko, na co stać było londyńczyków w pierwszej połowie, nic więc dziwnego, że do szatni schodzili, przegrywając 0:1.

W 55. minucie w końcu blisko był Emmanelson, który chybił o włos. Później przez ponad 20 minut na boisku nie działo się praktycznie nic. Dopiero na ostatni kwadrans obudzili się nieco gospodarze, ale Fellaini nie miał dzisiaj dobrze nastawionego celownika. Podobnie jak Mirallas, który nie trafił w bramkę w 77. minucie. Gości nie było stać na dobrą odpowiedź i mecz zakończył się skromnym zwycięstwem podopiecznych Davida Moyesa.

Gareth Bale tym razem nie pomógł w wygranej
Gareth Bale tym razem nie pomógł w wygranej (fot. Skysports.com)

Dużo ciekawiej było na DW Stadium, gdzie Wigan podejmowało Tottenham. Już w 9. minucie obejrzeliśmy gola kuriozum. Figueroa wycofał piłkę do własnego bramkarza, a Joel przy próbie jej wybicia trafił w nadbiegającego Bale’a i było 1:0 dla gości. 120 sekund i mieliśmy już remis, gdy po rzucie rożnym Boyce w polu karnym wyprzedził Vertonghena i głową skierował piłkę do siatki. Do przerwy atakowali i jedni, i drudzy. Kone niemal przelobował Llorisa, a z drugiej strony Bale popisał się ładną, lecz nieskuteczną główką. Po pierwszej połowie był zatem remis.

Cztery minuty po zmianie stron znowu ryknęli kibice Wigan. Callum McManaman dostał piłkę na linii pola karnego i bez zastanowienia strzelił z całej siły. Futbolówka poleciała niczym wystrzelona z armaty i wpadła do siatki nad bezradnym Llorisem. Tottenham, któremu awans do LM zaczynał wymykać się z rąk, zaatakował. Blisko był Dempsey, ale w ostatniej chwili został powstrzymany. Na boisku pojawili się Assou-Ekotoo i Lennon, a z drugiej strony świetną okazję wypracował sobie Kone, który ograł Vertonghena, ale został powstrzymany przez Llorisa. W 89. minucie Tottenham miał rzut wolny z prawej strony. Huddlestone zagrał po ziemi w pole karne, a tam Boyce interweniował na tyle niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki. Tottenham miał nawet szansę na wygraną, ale Bale’owi zabrakło centymetrów, by dosięgnąć do piłki po dośrodkowaniu Dempseya. W ostatniej rozpaczliwej akcji Joel świetnie obronił najpierw strzał Walijczyka z rzutu wolnego, a następnie jeszcze dobitkę Assou-Ekotto. Żadna ekipa nie może być zadowolona z tego wyniku. Wigan było bliskie dogonienia Aston Villi i wyskoczenia ponad strefę spadkową, natomiast Tottenhamowi ucieka gra w eliminacjach LM.

Najnowsze