Po czwartej kolejce zmienił się lider. Pierwsze miejsce zajął Real, ale jego gra jest tak daleka od doskonałości, jak charakter Cristiano Ronaldo. Barca, nie wiedzieć czemu, bardzo źle gra na Camp Nou. W ciekawym meczu na Mestalla Valencia zremisowała z Davidem de Geą.
Znów strzelają
Kibice Realu Madryt mają się czym cieszyć. Trójka napastników – utalentowanych, bramkostrzelnych i niezwykle nie strzelających goli w tym sezonie – wreszcie się odblokowała. Co prawda Ronaldo zrobił to z rzutu karnego, ale miał też bardzo ładną asystę przy golu „Pipity”. Argentyńczyk strzelił już gola w Lidze Mistrzów, ale w La Liga pudłował na potęgę. Benzema miał najtrudniejsze zadania, bo grał nieco ponad dziesięć minut, ale trafił. Dzięki temu napastnicy mają o jedno oczko więcej niż obrońcy. Ich szalona skuteczność z pewnością cieszy Jose Mourinho.

Znów broni
Krótki ustęp o Davidzie de Gei. Będzie o nim jeszcze trochę w jedenastce kolejki, ale to, co młody Hiszpan wyprawia, zasługuje na oddzielne uhonorowanie. Wychowanek Atletico gra doskonale, na poziomie największych sław bramkarskiego świata. Na linii broni z refleksem niewiele gorszym od Ikera Casillasa, w powietrzu zachowuje się pewnie jak Valdes, a na przedpolu jest na najlepszej drodze do osiągnięcia poziomu Edwina van der Sara. Gra z wielkim spokojem, nie denerwuje się. Widać, że drużyna mu ufa i jest pewna, że w polu karnym dzieje się dobrze. Prezydent Atletico, Enrique Cerezo, z radością wszem i wobec ogłasza, że jego klub ma bramkarza na dwie dekady. Jednak pytanie nie brzmi, czy „Los Colchoneros” go wypuszczą, ale jaką sumę trzeba będzie zapłacić.
Getafe jak Real
„Los Azulones” przegrali na własnym stadionie z Malagą. Ulegli trochę w stylu podobnym do tego, jaki prezentuje zazwyczaj Real. 21 strzałów na bramkę i 65% posiadania piłki. Manu strzelał siedem razy, Parejo miał sześć kluczowych podań. Ale z tego nic, absolutnie nic nie wynikało. Podopieczni Michela schodzili do szatni z bagażem dwóch straconych goli i myślą, że coś jest nie tak. Z taką grą mogą zapomnieć o powtórzeniu sukcesu sprzed roku, bo chociaż Malaga to w tym sezonie ekipa lekko szalona i nieprzewidywalna, to „Geta” musi takie spotkania po prostu wygrywać.
Bramka kolejki – David Lopez w meczu z Mallorcą
Redaktorzy iGola mają poczucie humoru i za najładniejsze trafienie czwartej kolejki La Liga uznają wrzutkostrzał Davida Lopeza. Co by nie mówić, rzadko trafiają się gole strzelone z tego miejsca. Bask, przemieszczając się po prawym skrzydle, zdecydował się na wrzutkę/płaskie podanie w pole karne/strzał/pozbycie się futbolówki. W każdym razie końcowy efekt był taki, że piłka ładnym łukiem minęła sześciu graczy Mallorki i trzech Athletiku.











