Ośmiornica, bo bramkarz dwoi się i troi, aby nie dopuścić do straty gola. Wcześniej byli Michał Gliwa, Jakub Szumski, Branislav Pindroch, Dominik Holec. Od powrotu Rakowa do ekstraklasy czterej wymienieni dżentelmeni strzegli bramki częstochowian. Ciągle czegoś brakowało, to nie było to. Mówiło się, że o ile w polu Raków jest całkiem fajnie grającą drużyną, to brakuje mu tego uzupełnienia w postaci golkipera, który w decydującym momencie wybroni mecz. Nastał nowy sezon i pojawił się on. Vladan Kovacević jest pod Jasną Górą od niecałych dwóch miesięcy, a już śmiało można powiedzieć, że sprowadzenie go było złotym strzałem. Swoimi interwencjami zapewnił Rakowowi trofeum, awans do następnej rundy i na tym wcale nie musi się kończyć. Wręcz przeciwnie! 23-latek zdążył podbić czerwono-niebieskie serca i zapowiada się na jednego z najlepszych na swojej pozycji w lidze.
Wyłożone za Kovacevicia (według medialnych doniesień) pół miliona euro mogło obciążyć kieszeń włodarzy Rakowa, ponieważ to niemałe pieniądze. Częstochowianie nie przesadzają z wydatkami na zawodników, ale w tym wypadku kwota okazała się zasadna.
Instynkt i naturalność
Gdyby podczas obrony Jasnej Góry o. Augustynowi Kordeckiemu pomagał Kovacević, to pewnie potop szwedzki zakończyłby się szybciej. Bośniak coś o tym wie, ponieważ znakomicie kieruje teraz inną częstochowską defensywą – obroną Rakowa. Przynajmniej na arenie międzynarodowej to bronienie wychodzi dobrze, ponieważ „Medaliki” nie straciły gola w eliminacjach. Oczywiście też nie strzelili, ale zero z tyłu zasługuje na pochwałę. Naturalnie, porównania z o. Kordeckim i obroną Jasnej Góry są wyolbrzymione i lekko przesadzone, jednakże wszystko po to, aby podkreślić skalę dyspozycji „Władka”.
Charakteryzuje się ona przede wszystkim świetną postawą, gdy mierzy się, ze strzelającym z 11 metrów przeciwnikiem. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu? W rozmowie z TVPSPORT.pl „Kova” wspomniał o tym temacie.
– Wspólnie z trenerem często analizujemy poszczególne elementy i karne też, ale to wszystko dzieje się bardzo instynktownie i naturalnie. Po prostu tak mam. Czuję to. W przeszłości w Bośni często broniłem rzuty karne i mam nadzieję, że tak samo będzie w Polsce – tłumaczy bramkarz.
Raków rywalizację o chłopaka z Sarajewa wygrał z Schalke, które szukało kogoś na tej pozycji i chciało zarzucić sieci na młodego golkipera. Klub z Gelsenkirchen, jak wiadomo, spadł na zaplecze Bundesligi. Polski zespół miał argument w postaci występów w pucharach i silnego rozwoju, który widać na przestrzeni lat. Nie mógł konkurować z Niemcami na przykład w kwestii zaplecza infrastrukturalnego, jednak Raków zdołał przekonać Kovacevicia do przeprowadzki pod Jasną Górę.











