Stało sie, reprezentacja Hiszpanii po raz pierwszy od 44 lat, kiedy to wygrała Mistrzostwo Europy w 1964 roku, będzie walczyła o miano najlepszej drużyny Starego Kontynentu.
Reprezentacja Hiszpanii przebrnęła rozgrywki grupowe niczym piorun pojawiający się nad niebem podczas dzisiejszego meczu. Na drodze do finału dwukrotnie stanęła reprezentacja Rosji, którą Hiszpanie pokonali 4:1. Jednak porównując Rosję z fazy grupowej a tej w fazie pucharowej, to można stwierdzić, że są to dwa zupełnie inne zespoły. Guus Hiddink pokonując reprezentację Holandii, która uważana była za faworytów, dał swoim piłkarzom nadzieję i wiarę w sukces. Jednak szybko na ziemię sprowadzili ich Hiszpanie.
To oni od pierwszego gwizdka kontrolowali przebieg spotkania. Linia defensywna skutecznie rozbijała ataki „Sbornej” , a sama groźnie konstruując atak pozycyjny. W 35 minucie urazu doznał David Villa i mimo, że na boisku pojawił się Cesc Fabregas, to wszyscy kibice zastanawiali się jak Hiszpania poradzi sobie bez swojego najlepszego napastnika. Jednak nikt nie wiedział, że po przerwie królować będą inni zawodnicy. Po zmianie stron nadal to Hiszpanie przeważali, a zupełnie nie widoczny był Andrij Arszawin, który jak do tej pory decydował o grze i zwycięstwach reprezentacji Rosji.
W 50 minucie fantastyczną akcję przeprowadzili piłkarze Barcelony, Iniesta-Xavi, z czego ten drugi wpisał się na listę strzelców. Śmiało można było rzecz, że worek się rozwiązał. Luis Aragones chcąc zabezpieczyć wynik w 69 minucie na boisko posłał Daniela Guize i Xabiego Alonso, którzy zmienili Torresa i Xaviego. Doświadczony trener wiedział co robi, jednak nie przypuszczał, że zaledwie 3 minuty później, król strzelców ligi hiszpańskiej, Daniel Guiza strzeli drugą bramkę przybliżając Hiszpanię do historycznego finału. Kropkę nad i w 81 minucie postawił David Silva i dzięki temu Hiszpania po raz drugi wygrała z Rosją tym razem 3:0.










