Vinicius Junior to piłkarz zjawiskowy. Brazylijczyk, w którego sercu płynie samba i „joga bonito”. Uwielbia dryblingi, kocha ściganie się z rywalami przy linii bocznej, a pod wodzą Carlo Ancelottiego polubił również strzelanie w kierunku bramki. Jednakże w ostatnich tygodniach więcej niż o jego grze mówi się o jego zachowaniu, prowokacjach – jednym słowem o wszystkim, tylko nie o futbolu. Dlaczego?
Brazylijczyk jest kluczowym elementem Realu Madryt. Trener Carlo Ancelotti nie wyobraża sobie wyjściowej jedenastki bez Viniciusa. W obecnie trwającym sezonie opuścił on zaledwie dwa spotkania. Z trzecioligowym Cacereno w Pucharze Króla, gdzie większość wyjściowej jedenastki dostała wolne, oraz w lidze z Elche, kiedy to był zawieszony za żółte kartki. W sumie w 37 spotkaniach skrzydłowy „Królewskich” zdobył 18 bramek, do których dołożył dziewięć asyst.
Genialny piłkarz
Vinicius Junior pod wieloma względami przypomina swoich starszych kolegów, których doskonale pamiętamy z hiszpańskich boisk. Zawodnicy, o których mowa, to Neymar oraz Ronaldinho. Z góry uprzedzam, że do poziomu piłkarskiego, który prezentował chociażby Ronaldinho, młodemu Brazylijczykowi jeszcze sporo brakuje. Trzeba jednak przyznać, że podobnie jak jego rodacy potrafi czarować na boisku i wygrywać mecze dla swojej drużyny.
Vini to piłkarz mocno polaryzujący. Albo się go kocha, albo nienawidzi. Trudno znaleźć kogoś, kto opinię na temat skrzydłowego umiejscowiłby gdzieś pomiędzy. Dobrzy piłkarze mają to do siebie, że kibice innych klubów ich nie znoszą. Trochę z zazdrości, bo chętnie zobaczyliby kogoś tak dobrego w koszulce swojego ulubionego klubu, a trochę z obawy przed tym, czego może dokonać w meczu z ich ukochanym klubem.
Wszystko, co robi, to drybling, asysta lub gol i robi to przez pełne 90 minut. On po prostu nigdy się nie zatrzymuje.Carlo Ancelotti
Brazylijczyk to zawodnik, którego z całą pewnością nie można nazwać jednowymiarowym. Dla mnie, jako kibica Realu Madryt, jest zawodnikiem wybitnym, aczkolwiek potrafię zauważyć jego mankamenty. Vinicius Junior często irytuje swoją postawą, swoimi wyborami, ale jak niedawno przyznał Carlo Ancelotti – nie ma drugiego tak decydującego piłkarza w Europie. Vini jedną akcją w doliczonym czasie gry potrafi odmienić losy spotkania, a wtedy wszystkie przewinienia są mu zapomniane. Potrafi to zrobić zawsze, o ile jest skupiony na meczu.
Vinicius Junior to prowokator?
Swoje przywiązanie do Realu Madryt Vinicius pokazuje na każdym kroku. Chociażby poprzez całowanie herbu „Królewskich” po zdobytych bramkach czy schodząc do szatni. Ale czy całowanie herbu klubu, w którym, jak sam wspomina, chce spędzić całą karierę, jest prowokacją? Nie wydaje mi się. To zdecydowanie nie pierwszy i nie ostatni zawodnik, który całuje herb klubu, w którym występuje.
Taniec. Czy wykonanie kilku ruchów tanecznych po zdobyciu bramki przez Brazylijczyka, w którego żyłach płynie taniec i dobra zabawa, jest gestem prowokującym? No nie. Gdyby po golach Vinicius pędził w kierunku trybuny najzagorzalszych kibiców rywala – wtedy byłaby to prowokacja, otrzymałby nawet za to żółtą kartkę. Aczkolwiek jeśli kogoś irytuje taniec radości, za pomocą którego piłkarz celebruje bramkę, to problem jest w nim, a nie w zawodniku.












