Tydzień temu Villarreal poległ na Anfield z Liverpoolem 0:2, co bardzo utrudniło sytuację „Żółtej Łodzi Podwodnej” przed meczem rewanżowym. W hiszpańskim zespole wciąż jest nadzieja na awans do kolejnej rundy. Czy jest to realne, by zatrzymać maszynę Juergena Kloppa? Podopiecznych Unaia Emery’ego z pewnością czeka trudne zadanie.
W pierwszym spotkaniu półfinałowym Villarreal został zdominowany przez „The Reds”. Po samobójczym trafieniu Estupinana oraz golu Sadio Mane szanse na awans ekipy z Hiszpanii mocno zmalały. Liverpool jest obecnie drużyną niemalże kompletną. Mają lepszą i szerszą kadrę, większe doświadczenie w tych rozgrywkach oraz zaliczkę przed dzisiejszym meczem. W szatni wicelidera Premier League nikt nie zamierza lekceważyć czarnego konia tegorocznej edycji. Hiszpański trener także podkreślił, że jego podopieczni wciąż są w grze o końcowy triumf w LM.
Analizując przygodę zespołów, które sprawiły niemałą sensację w Lidze Mistrzów, można zauważyć, że ich przygody kończyły się w przedostatniej fazie turnieju. Ajax, AS Roma, AS Monaco, Olympique Lyon, RB Lipsk czy przed laty Villarreal – każda z historii kończyła się właśnie na półfinale. Unai Emery ma nadzieję na przełamanie tej statystyki.
Villarreal nie przegrywa u siebie
Estadio de la Ceramica to prawdziwa twierdza. Pozostaje niezdobyta od 27 listopada, kiedy to FC Barcelona po zaciętym boju wygrała 3:1. W La Liga zespół spisuje się poniżej oczekiwań, odległe siódme miejsce świadczy o nie najlepszej formie w tamtejszych rozgrywkach. Problemem jednak są mecze na wyjeździe, gdzie klub regularnie gubi punkty. Na własnym podwórku zatrzymywali oni w tym sezonie niejednego europejskiego giganta. Real, Bayern, Juventus oraz Atletico nie wygrali swoich meczów na Estadio de la Ceramica. Trzykrotnie w tych spotkaniach padał remis, polegli „Bawarczycy”, przegrywając jedną bramką. Także Liverpool przegrywał na tym stadionie, w 2016 roku „Żółta Łódź Podwodna” pokonała „The Reds” 1:0 na etapie 1/2 finału.
Dzisiejszego wieczoru nikogo w Hiszpanii nie zadowoli ani remis, ani zwycięstwo jednym golem. Aby doprowadzić do dogrywki, Hiszpanie potrzebują wygrać różnicą dwóch bramek. W tym sezonie zdarzało im się to kilkukrotnie, ale ze znacznie słabszymi zespołami. Jako wyjątek można przytoczyć mecz z Juventusem. Jeśli Villarreal powtórzy wyczyn sprzed kilku miesięcy, awansuje do finału.
Forma w ostatnich spotkaniach
Na ostatnie sześć ligowych spotkań Hiszpanie wygrali tylko dwa, z Valencią i z Getafe. W lidze zajmują odległe siódme miejsce bez realnych szans na czołową czwórkę. Do czwartego Atletico tracą dziewięć punktów. W ostatnich tygodniach w La Liga spisywali się bardzo słabo. Porażki z zespołami walczącymi o utrzymanie, takimi jak Deportivo Alaves, Levante czy Cadiz, nie świadczą najlepiej o dyspozycji Villarrealu. Mają problemy z niedopuszczaniem rywala we własne pole karne. Błędy w obronie, błędy w pomocy, błędy w ataku – tak można podsumować ostatni czas na hiszpańskich boiskach zeszłorocznego triumfatora Ligi Europy.










