Villarreal tylko zremisował 1:1 ze Sportingiem Gijon, mimo iż goście kończyli mecz w dziewiątkę, a wyrównującą bramkę zdobyli z rzutu karnego w 93. minucie spotkania. „Żółta Łódź Podwodna” nie wykorzystała doskonałej sytuacji na doskoczenie do Valencii i zbliżyła się do niej tylko o jeden punkt.
Faworytem tego spotkania byli bezsprzecznie piłkarze „Żółtej Łodzi Podwodnej” – primo, w tabeli obydwie drużyny dzieli przepaść, secundo, po wczorajszej dość niespodziewanej porażce Valencii z Realem Saragossa podopieczni Garrido po raz kolejny dostali szansę na odrobienie strat do „Nietoperzy”. Wszystko wskazuje na to, że niedawny poważny kryzys gospodarze mają już zdecydowanie za sobą, czego najlepszym dowodem była bardzo przekonująca i cenna wygrana w Lidze Europejskiej na boisku Bayeru Leverkusen. Z kolei pozycja Sportingu z każdym kolejnym spotkaniem staje się coraz gorsza, gdyż przed tym spotkaniem posiadał już tylko dwa punkty nad strefą spadkową.

Trener Garrido od pierwszych minut postawił na swój superduet Nilmar – Rossi, ze wspierającym go Borją Valero, natomiast Sporting wyjściową jedenastkę oparł na jednym wysuniętym napastniku. O tym, czyja taktyka była skuteczniejsza, kibice zgromadzeni na El Madrigal mogli się przekonać już w 9. minucie. Pierwsi groźnie w tym spotkaniu zaatakowali goście, którzy byli bliscy objęcia prowadzenia, ale po strzale Andre Castro z prawej strony piłka przeleciała obok słupka. W 17. minucie na przebojową akcję zdecydował się po prawej stronie Nilmar, ale po wbiegnięciu w pole karne jego strzał z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę i kibice mogli tylko głośno westchnąć z żalu. Kolejne minuty ubiegały pod dyktando graczy „Żółtej Łodzi Podwodnej”, dwoił i troił się zwłaszcza Borja Valero do spółki z Canim i Cazorlą, ale klarownych sytuacji na objęcie prowadzenia ciągle brakowało. Pomimo iż Villarreal miał kilka sytuacji, pierwsza bramka dla gospodarzy padła w 30. minucie przy bardzo dużej pomocy bramkarza gości. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Cuellar najwyżej wyskoczył do zagrywanej piłki, jednak ta prześlizgnęła mu się między rękoma i spadła prosto na nogę stojącego za nim Rossiego, który bez problemu skorzystał z prezentu i wpakował futbolówkę do siatki.
Gospodarze mogli bardzo szybko stracić to prowadzenie, gdyż w 37. minucie Diego Lopez kapitalną interwencją obronił strzał De las Cuevasa. Po kosztownym błędzie bramkarza obie ekipy zeszły do szatni przy jednobramkowym prowadzeniu „Żółtej Łodzi Podwodnej”. Gospodarze byli zespołem lepszym, jednak klarownej sytuacji nie byli w stanie sobie stworzyć i gdyby nie błąd Cuellara, na tablicy wyników zapewne nadal widniałby bezbramkowy remis.












