Gospodarze nie mieli litości dla graczy z Walencji – zaaplikowali im aż cztery gole i stracili tylko jednego. Bohaterem spotkania został Gio dos Santos, który do dwóch zdobytych bramek dołożył jeszcze asystę.
Spotkanie na El Madrigal rozpoczęło się od sporej przewagi gospodarzy. Niewiele brakowało, aby już w 3. minucie trzech piłkarzy „Żółtej Łodzi Podwodnej” wyszło sam na sam z Guaitą, ale świetną interwencją popisał się Bernat. Chwilę później błąd popełnił bramkarz „Los Ches”, co prawie wykorzystał Uche. Miejscowi cały czas przeważali i już w 17. minucie dopięli swego. Piłkę dośrodkował dos Santos, a napastnik gospodarzy tym razem okazał się skuteczniejszy. Piłkarze Villarrealu nie zadowolili się jednobramkowym prowadzeniem i błyskawicznie poszli za ciosem. Tym razem Guitę pokonał Hernan Perez.
Kolejne minuty nie przyniosły zmiany obrazu gry, choć goście próbowali zdobyć przynajmniej gola honorowego. Sytuację do tego mieli w 36. minucie, kiedy Pabon zmusił Asenjo do interwencji. Tuż przed przerwą miejscowi mogli jeszcze podwyższyć prowadzenie, ale świetnie interweniował Guaita.
Druga połowa rozpoczęła się znakomicie dla gospodarzy, którzy już po trzech minutach dostali rzut karny. Do piłki podszedł dos Santos, ale jego strzał obronił bramkarz gości. Meksykanin zrehabilitował się jednak już chwilę później, kiedy z bliska wpakował piłkę do siatki. Goście byli wyraźnie podłamani, lecz nie rezygnowali z szans na przynajmniej gola honorowego. To udało im się w 63. minucie, kiedy po rzucie rożnym na listę strzelców wpisał się Ricardo Costa.
Kolejne minuty nie przyniosły zbyt wiele emocji, na które musieliśmy czekać aż do końcówki spotkania, kiedy dos Santos po raz drugi pokonał Guitę i ustalił wynik meczu. Gospodarze wygrali jak najbardziej zasłużenie i cały czas mają kontakt z czołówką tabeli La Liga.










