Na El Madrigal byliśmy świadkami bardzo dziwnego meczu. Villarreal podejmował FC Barcelonę i po dwubramkowym prowadzeniu musiał się pogodzić z porażką. Gospodarze aż dwa razy wpakowali piłkę do własnej siatki. Katalończycy wygrali ostatecznie 3:2 i nadal liczą się w grze o mistrzostwo Hiszpanii.
Katalończycy jak w przypadku wszystkich drużyn grających w tej kolejce La Liga uczcili pamięć swojego zmarłego trenera, Tito Vilanova, minutą ciszy. Niektórzy zawodnicy „Dumy Katalonii” nie potrafili ukryć wzruszenia z tego powodu. Piłkarze „Żółtej Łodzi Podwodnej” założyli natomiast specjalne koszulki z napisem „Na zawsze Tito”. Dla zawodników i kibiców Barcelony mecz z Villarrealem miał więc bardzo smutną aurę.

Od początku spotkania „Barca” standardowo częściej utrzymywała się przy piłce, ale Villarreal nie dał się zdominować na własnej połowie. Gospodarze wyprowadzali bardzo groźne kontrataki, a Barcelonie z trudem przychodziło przebicie się w „szesnastkę” rywala. Katalończycy grali często bardzo niedokładnie. Villarreal natomiast dzielnie stawiał czoło ofensywie rywala. Gospodarze musieli sobie ponadto radzić z małymi problemami kadrowymi, ponieważ w trakcie pierwszej polowy zmuszeni zostali wykonać aż dwie zmiany.
Jedną z najciekawszy akcji w pierwszych 45 minutach gry stworzyli sobie podopieczni Marcelinio Garcii. Aquino dostał znakomite podanie w „szesnastce”, ale jego strzał na pustą bramkę w ostatniej chwili wybił Marc Bartra. W doliczonym czasie gry Barclelona nie poradziła już sobie z kolejną znakomitą kontrą rywala. Pereira perfekcyjnie podał futbolówkę do Caniego, który pewnym strzałem pokonał Jose Pinto. Do przerwy gospodarze mogli więc cieszyć się z cennego prowadzenia. FC Barcelona znowu natomiast nie funkcjonowała tak, jak powinna.
W drugiej połowie „Barca” zaczęła sobie stwarzać więcej klarownych akcji. W 51. minucie niebezpieczny Lionel Messii minął obrońców rywala i groźnie uderzał na bramkę Asenjo. Golkiper gospodarzy wykazał się jednak dobrą interwencją i wybił futbolówkę. Kilka minut później Argentyńczyk uderzał jeszcze niebezpiecznie z wolnego, ale Asenjo znowu był na posterunku.
Villarreal nie pozostał jednak dłużny na poczynania rywala. W 55. minucie podopieczni Garcii znowu wyszli z błyskawiczną kontrą. Aquino znakomicie dośrodkował piłkę do Triguerosa, który pokonał bezradnego bramkarza Barcelony. Katalończycy próbowali odpowiedzieć na stracone gole, ale wciąż grali bardzo nieskutecznie.
Wysiłki Barcelony pomimo jej słabej gry zostały wynagrodzone w 66. minucie. Dani Alves, który tego meczu na pewno nie będzie mógł zaliczyć do udanych, wpisał się na listę strzelców. Brazylijczyk uderzył piłkę w „szesnastce”, a ta po rykoszecie wpadła do siatki Asenjo. Kilka minut później Katalończycy mogli już cieszyć się z remisu. Po dośrodkowaniu Alvesa, Mussachio wpakował piłkę do własnej bramki.











