„Żółta Łódź Podwodna” zwyciężyła na El Madrigal Sevillę 1:0 w najciekawszym niedzielnym pojedynku 14. kolejki Primera Division. Spotkanie, jak przystało na mecz zespołów walczących o najwyższe cele, przyniosło wiele emocji i bramkowych sytuacji. Szkoda tylko, że oprócz świetnych piłkarzy, dużą rolę odegrali także sędziowie.
Rewelacyjny w tej rundzie zespół Villarrealu nie mierzył się w tej rundzie jeszcze tylko z dwiema ekipami ze ścisłej czołówki – Realem i Sevillą. Okazja do sprawdzenia swoich sił z Andaluzyjczykami przyszła w dzisiejsze niedzielne popołudnie. Po porażce z Barceloną wielu przewidywało, że teraz zacznie się równanie do poziomu w wykonaniu podopiecznych Garrido, ci jednak grą i wynikami trzech ostatnich meczów pokazali, że „Żółta Łódź Podwodna” jest w stanie walczyć z najlepszymi. W tym tygodniu przekonali się o tym piłkarze Dynama Zagrzeb, a zawodnicy w żółtych koszulkach bez problemów wygrali swoją grupę w Lidze Europy.

W zupełnie innych nastrojach do tego spotkania przystąpili piłkarze Sevilli – co prawda pozycja w tabeli nie jest tragiczna, do miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach traciła przed tą kolejką tylko punkt, ale forma podopiecznych Gregorio Manzano nie mogła zachwycać – trzy kolejne porażki z ligowymi średniakami: Mallorką, Getafe oraz wysoka przegrana z PSG w Lidze Europy to dużo poniżej oczekiwań i możliwości piłkarzy, którzy w ubiegłym sezonie zajęli czwarte miejsce. Uderza zwłaszcza brak Jesusa Navasa – bez swojego rozgrywającego ekipa z Andaluzji prezentuje się słabo, dlatego też faworytem był zespół gospodarzy. W marcu tego roku Sevilla została na El Madrigal rozbita 3:0 i wielu przewidywało podobny wynik.
Spotkanie świetnie mogli rozpocząć gospodarze, gdyż piłka trafiła do siatki już w 7. minucie spotkania – Rossi w sytuacji sam na sam zdołał pokonać Palopa, ale przy przyjęciu piłki pomagał sobie ręką i sędzia słusznie nie uznał trafienia Włocha – jak się później okazało, nie była to jedyna nieuznana braka tego wieczoru. Już minutę później kolejną kontrowersyjną sytuację podjął sędzia liniowy – podniósł chorągiewkę, a główny arbiter przerwał obiecującą akcję Villarrealu, mimo iż będący na spalonym Nilmar nie brał udziału w akcji.
W 16. minucie wynik spotkania mógł otworzyć Nilmar, ale jego strzał został w ostatniej chwili zablokowany przez Alexisa i wyszedł tylko na rzut rożny. Początek spotkania przebiegał pod bardzo wyraźne dyktando gospodarzy, którzy raz po raz konstruowali kolejne sytuacje – można powiedzieć, że brylowali w tym ci sami zawodnicy, co zawsze – Nilmar, Rossi, Bruno, Senna, Cazorla. Ten ostatni miał świetną sytuację w 27. minucie, ale jego widowiskowy strzał z półobrotu złapał Palop.











