Po niesamowitym spotkaniu Barcelona bezbramkowo zremisowała z Sevillą w spotkaniu 9. kolejki Primera Division. Andaluzyjczycy korzystny wynik zawdzięczają świetnej postawie swojego bramkarza, Javiego Varasa, który rozegrał kapitalne zawody, kilkukrotnie ratując swój zespół w sytuacjach wydawałoby się beznadziejnych, a w ostatniej minucie meczu obronił rzut karny wykonywany przez Lionela Messiego. Sevilla zawody kończyła w dziewiątkę.
Barcelona przystępowała do tego spotkania, znając wynik z Malagi, gdzie gospodarze zostali rozgromieni przez Real 4:0 i tym samym objęli prowadzenie w ligowej tabeli, a sam Lionel Messi, wybiegając na murawę Camp Nou, wiedział o hattricku Cristiano Ronaldo, który dzięki swojej zdobyczy dogonił w klasyfikacji Pichichi Argentyńczyka. Josep Guardiola nigdy nie przegrał jako szkoleniowiec z Sevillą, a w związku z brakiem Negredo i Perottiego nietrudno było wskazać faworyta tego spotkania. Jednak goście mieli coś do udowodnienia w tym meczu i nie przez przypadek wybiegli na murawę w koszulkach z napisem „Dumni z Andaluzji”, o czym pisaliśmy już tutaj. W związku z tym, mimo sporego osłabienia, kibice oczekiwali bardzo wyrównanego i pełnego emocji spotkania.

Zgodnie z oczekiwaniami, dużo lepiej spotkanie rozpoczęli gospodarze, którzy już w 7. minucie mogli objąć prowadzenie, ale po świetnym zagraniu Xaviego Iniesta nie sięgnął piłki. Trzy minuty później po rajdzie prawą stroną i dośrodkowaniu bardzo aktywnego w tym spotkaniu Diego Alvesa strzał Iniesty kapitalnie nogami obronił Javi Varas, który, jak się miało później okazać, był jednym z bohaterów ekipy gości. Podopieczni Marcelino mogli się zrewanżować w 16. minucie, ale zaskakujący strzał Armenterosa z kilkudziesięciu metrów minął nieznacznie słupek wysuniętego Valdesa, który jednak mimo wszystko kontrolował tor lotu piłki. Bramkarz gospodarzy po raz pierwszy na poważnie musiał popisać się swoimi umiejętnościami w 20. minucie, kiedy po uderzeniu Jesusa Navasa musiał się naprawdę wyciągnąć, aby sparować futbolówkę na rzut rożny.
Przez kolejne minuty kibice nie byli świadkami porywającej gry, ale stroną zdecydowanie częściej atakującą była FC Barcelona. Jednak często w akcjach tego klubu brakowało wykończenia – akcje najczęściej kończyły się dograniami w pole karne, gdzie jednak napastnicy nie dochodzili do piłek, uprzedzeni albo przez obrońców, albo przez niesamowitego Varasa, tak jak w 36. minucie, kiedy to w kapitalny sposób wygarnął piłkę spod nóg Davida Villi. Swoje show bramkarz Sevilli kontynuował w ostatnich minutach pierwszej połowy, kiedy to najpierw w 40. minucie po dwójkowej akcji Messiego z Adriano w świetnym stylu po raz kolejny nogami odbił strzał Brazylijczyka z hiszpańskim paszportem, a w 45. minucie po uderzeniu z ostrego kąta Messiego udało mu się rękoma zbić piłkę na rzut rożny. To bez wątpienia jemu koledzy z drużyny zawdzięczali, że do przerwy wynik był bezbramkowy.











