Valencia pokonała po wyrównanym meczu Real Saragossa 1:0. Zwycięską bramkę na La Romareda zdobył w końcowych minutach spotkania Jordi Alba. Dzięki wygranej podopieczni Unaia Emery’ego przeskoczyli w tabeli Sevillę.
Sygnał do ataku dał gospodarzom już w 3. minucie Leo Ponzio. Argentyńczyk uderzał silnie zza pola karnego, ale robił to na tyle niedokładnie, że nie miał szans, by zaskoczyć golkipera Valencii. W korzystniejszej sytuacji był dwie minuty później Daniel Parejo. Wychowanek Realu Madryt mocnym strzałem z pierwszej piłki starał się wykończyć centrę Sofiane Feghoulego z lewego skrzydła. Strzał byłego piłkarza Getafe trafił tylko w boczną siatkę bramki Realu Saragossa.
Pierwsza bramka na La Romareda padła w 17. minucie. Goście krótko cieszyli się z objęcia prowadzenia, bo asystent arbitra słusznie zauważył pozycję spaloną Mehmeta Topala. Turek dobił piłkę po strzale Roberto Soldado. Pomocnik Valencii znalazł się sam przed bramkarzem ekipy Javiera Aguirre, po rzucie wolnym wykonywanym przez Evera Banegę.
Piłkarze obu drużyn byli dalecy od stworzenia pasjonującego widowiska. Więcej atutów po swojej stronie, zwłaszcza w grze ofensywnej, wydawali się mieć podopieczni Unaia Emery’ego. Przewaga optyczna nie przełożyła się jednak na stuprocentowe sytuacje. Pierwsza połowa wydawała się tylko preludium do właściwej rozgrywki w kolejnych 45 minutach.

Od początku drugiej połowy trener gości, Unai Emery, desygnował do gry Jeremy’ego Mathieu. Francuz zastąpił Daniego Parejo. Pierwsza okazja na bramkę została stworzona przez Valencię. Z rzutu wolnego mniej więcej z 25 metrów uderzał Banega. Były zawodnik Boca Juniors umiejętnie ominął mur piłkarzy Saragossy, ale z jego uderzeniem poradził sobie Roberto, pewnie łapiąc piłkę.
W 60. minucie na prawym skrzydle pokazał się wyjątkowo aktywny Feghouli. Młody Francuz dośrodkował w pole karne, gdzie świetne do strzału z powietrza złożył się Soldado. Były piłkarz Getafe uderzył efektownie, mocno i co więcej celnie, ale znakomicie ustawiony Roberto pewnie wyłapał jego strzał. Kilkadziesiąt sekund później za uderzenie w stylu żywcem wzięte ze wschodnich sztuk walki z boiska powinien wylecieć Paredes. Sędzia pokazał mu jednak tylko żółty kartonik.
W 74. minucie Ponzio powtórzył swoją próbę z pierwszych minut spotkania. Znów strzelał zza pola karnego, znów mocno i zdecydowanie, niestety dla kibiców na La Romareda, również niecelnie. Brak precyzji kapitana Saragossy mógł się szybko zemścić. Na szczęście dla gospodarzy w dobrej sytuacji fatalnie skiksował Feghouli, który, będąc samotnie przed Roberto, nie trafił czysto w piłkę i ta wpadła prosto w rękawice golkipera Saragossy.










