Valencia remisuje z Barceloną 1:1 po bardzo emocjonującym meczu. Wynik otworzył Ever Banega w 33. minucie. Bramkę wyrównującą zdobył Leo Messi po wątpliwym rzucie karnym w 38. minucie. Więcej goli nie oglądaliśmy.
„Barca” zaczęła z wyjątkową dla siebie agresją. To mogło zaskoczyć rywala, bo przecież „Blaugrana” przyzwyczaiła wszystkich do klepania piłki na początku meczu. Szansa na zdobycie bramki pojawiła się przed drużyną gości już w 4. minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego do piłki wyskoczył Gerard Pique, który obchodził wczoraj 26. urodziny. Jego strzał głową minął jednak bramkę pilnowaną przez Vicente Guaitę – bramkarza, w którym „Duma Katalonii” widzi zastępcę Victora Valdesa.
W 15. minucie kibice Valencii wstrzymali oddech. Bardzo pechowa interwencja Ricardo Costy mogła się skończyć poważną kontuzją. Na szczęście piłkarz po chwili wrócił do gry. I tak minął pierwszy kwadrans. Można było dopatrywać się niewielkiej przewagi Barcelony, ale rezultat ciągle był otwarty. Gra toczyła się w miarę wolno. Było sporo emocji, lecz mało gry.
Valencia coraz częściej zdobywała terytorium „Barcy”. W 33. minucie po dośrodkowaniu Soldado piłkę głową próbował wybijać Pique. Nieszczęśliwie futbolówka trafiła pod nogi Evera Banegi, który był niepilnowany i miał dużo czasu na strzelenie bramki. Argentyńczyk nie wahał się ani przez moment i z zimną krwią dał prowadzenie Valencii!
Zaledwie po pięciu minutach przy akcji Barcelony Pedro nadział się na kolano Joao Pereiry w obrębie „szesnastki”. Sędzia nie miał wątpliwości i wskazał na jedenasty metr. Rzut karny był bardzo kontrowersyjny. Do piłki podszedł Messi i zdobył swoją 34. bramkę w tym sezonie ligowym. Dodatkowo było to czwarte trafienie z rzutu karnego.
Druga połowa rozpoczęła się dosyć ospale. Właściwie przez pierwsze pięć minut nie zdarzyło się nic wartego odnotowania. W 50. minucie Roberto Soldado głową oddał groźny strzał na bramkę FC Barcelona. Zabrakło naprawdę niewiele. Chwilę później po kapitalnym podaniu Messiego sytuację zmarnował Fabregas. Za bardzo słabego Mascherano wszedł Puyol. Wymiana ciosów trwała. Nic jednak nie wynikało z ataków obu stron. Czas nieustannie płynął, a na Mestalla wciąż był remis. W 77. minucie David Villa, który chwilę wcześniej wszedł na boisko, był bliski zdobycia bramki. Strzelił jednak minimalnie obok.
Barcelona oddała wyjątkowo mało skutecznych strzałów na bramkę. W 83. minucie oglądaliśmy drugie celne uderzenie. Pierwsze było przy rzucie karnym. To pokazuje, jaką przeszkodę stanowiła dzisiaj defensywa Valencii. Mimo to Katalończycy nie poddawali się i atakowali bramkę z niesamowitą zawziętością. Jakby naprawdę dużo od tego zależało. A prawda była taka, że to „Nietoperze” potrzebowały tych punktów bardziej, więc też nie odpuszczały, czego dowodem jest 89. minuta. Jednak to, co zrobił Victor Valdes, przechodzi ludzkie pojęcie.
Zobacz fenomenalną obronę Valdesa:
Golkiper wybronił groźny strzał. Sparowana przez niego piłka trafiła pod nogi następnego piłkarza Valencii, a w tym czasie Valdes rzucił się na ślepo w bok. Napastnik miał pecha i uderzył prosto w lecącego bramkarza! To przesądziło o wyniku. Mecz zakończył się remisem i Barcelona po raz kolejny straciła punkty. Jeżeli policzymy Puchar Króla, lider La Liga ma już serię trzech spotkań bez zwycięstwa. Zasłużone gratulacje dla Valencii po świetnym pojedynku!










