Ostatnie spotkanie 21. kolejki Primera Division potwierdziło, że w tej lidze wszystko jest możliwe. Po porażce Realu z Osasuną, tym razem o kolejną sensację postarali się będący tuż nad strefą spadkową piłkarze Racingu Santander, którzy urwali punkty faworyzowanej Valencii i zremisowali 1:1.
Faworytem był oczywiście zespół ze stolicy Levantu, który wobec wczorajszej wygranej Villarrealu nad Espanyolem nie mógł pozwolić „Żółtej Łodzi Podwodnej” na odskoczenie w ligowej tabeli, a jednocześnie mógł odskoczyć graczom ze stolicy Katalonii na sześć punktów. Ekipa gospodarzy jest jednym z outsiderów ligi, która przegrała aż połowę z rozegranych do tej pory spotkań. Z kolei „Nietoperze” od czasu odpadnięcia z Copa del Rey stali się ostatnio maszynką do zdobywania punktów, wygrywając kolejno z Realem Sociedad, Espanyolem, Levante, Deportivo i Malagą. Wśród tych zespołów były ekipy dużo lepsze od dzisiejszych gospodarzy, zatem zwycięstwo Valencii było niemal pewne.

Pierwsza groźna sytuacja miała miejsce już w 3. minucie, ale Ariel dość niespodziewanie oddał strzał z ponad 20 metrów – niespodziewanie dla strzelca, piłka poleciała jednak daleko od bramki Guaity. W 10. minucie sytuację miał Rosenberg, ale w typowy dla siebie sposób po strzale głową z rzutu rożnego strzelił bardzo lekko i prosto w bramkarza. Po raz pierwszy tego wieczora piłka znalazła się w siatce rywala w 25. minucie, jednak sędzia nie uznał gola – po dośrodkowaniu Pablo z prawej strony Joaquin dość niefortunnie przyjął piłkę, a ta trafiła go w wyciągniętą rękę, zatem jego późniejszy strzał nie miał konsekwencji w postaci zmiany wyniku. Tempo spotkania wyraźnie rozkręcało się z minuty na minutę, czego efektem była stuprocentowa sytuacja Racingu w 31. minucie – Adrian dograł idealnie do Rosenberga, a ten w sytuacji sam na sam wydawało się, że pokonał Guaitę. Bramkarz jednak zdołał końcem buta trącić piłkę, która zamiast wpaść przy dalszym słupku, tylko odbiła się od niego i wyszła w pole. Młody golkiper tylko przez dwie minuty był bohaterem ekipy „Los Che”, gdyż po wycofaniu Stankeviciusa fatalnie skiksował i zamiast wybić piłkę w pole, wyszła ona na rzut rożny. Chwilę później było już 1:0 dla gospodarzy – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkę wybili obrońcy, ta jednak natychmiast wróciła z powrotem w pole karne, a tam fatalną interwencją „popisał” się Banega, który wybił piłkę za siebie, prosto na głowę Ariela, który uprzedził Guaitę i strzałem głową posłał piłkę do siatki. Valencia jeszcze w pierwszej połowie miała szansę na wyrównanie, ale w 41. minucie po dośrodkowaniu z prawej strony Joaquina, zamykający dalszy słupek Aduriz fatalnie przestrzelił, posyłając piłkę obok bramki.
Pierwsza połowa upłynęła niespodziewanie pod dyktando gospodarzy, którzy zdołali wykorzystać jedną bramkową sytuację i zdecydowanie to oni byli tą drużyną, której bardziej zależało na zwycięstwie w tym spotkaniu. Już sam początek drugiej połowy przyniósł kilka groźnych sytuacji, spośród których trzeba wymienić dwie sytuacje – najpierw w 50. minucie, po świetnym dośrodkowaniu Kennedy’ego, piłki na trzecim metrze wślizgiem nie sięgnął Adrian i na tablicy wyników wciąż widniało 1:0. Minutę później Valencia miała idealną sytuację do wyrównania – po odegraniu Domingueza, zupełnie nieatakowany Aduriz posłał piłkę tuż obok lewego słupka bramki Tono. Odpowiedź Racingu była natychmiastowa – w kolejnej akcji w sytuacji sam na sam z Guaitą znalazł się Adrian, ale górą w tej sytuacji był bramkarz „Nietoperzy”. Po tej sytuacji sędzia przerwał grę i po konsultacji z sędzią technicznym, ukarał czerwoną kartką siedzącego na ławce rezerwowych Davida Navarro, zapewne za niepochlebne uwagi pod swoim adresem.











