Valencia podtrzymała dobrą passę i po wysokiej wygranej w meczu z Villarrealem tym razem w pokonanym polu zostawiła Almerię. Piłkarze Unaia Emery’ego poradzili sobie z Andaluzyjczykami bez problemów, wysokie zwycięstwo uzyskując minimalnym nakładem sił.
Po koncertowej grze Valencii w poprzedniej kolejce w starciu z Villarrealem, można było spodziewać się efektownej gry „Los Ches” w pojedynku z niżej notowaną Almerią. Niestety, spotkanie od początku rozczarowywało poziomem. Tempo gry było wyjątkowo senne, a pierwsze akcje, które mogły poskutkować bramkami, pojawiły się dopiero w drugim kwadransie.
Pierwszy przed szansą stanął Miguel, który po efektownym podaniu Soldado znalazł się sam na sam z Estebanem. W ostatniej chwili Portugalczyka dogonił Crusat, który interweniując, desperackim wślizgiem zażegnał niebezpieczeństwo pod bramką swojej drużyny. W 17. minucie jeszcze bliżej zdobycia gola był Ever Banega, który trafił piłką w słupek przy uderzeniu zza pola karnego.
Almeria w pierwszej części gry najbliżej pokonania Guaity była w 30. minucie, kiedy Piatti główkował minimalnie obok bramki po centrze Crusata. Argentyńczyk pokazał się z dobrej również dziesięć minut później. W indywidualnej akcji wymanewrował obronę Valencii, ale uderzył za mało dokładnie i piłka przeleciała nad bramką.
Jeszcze przed zakończeniem pierwszej części gry dwukrotnie bliski powodzenia przy strzałach był Pablo Hernandez. Pomocnik Valencii najpierw lewą nogą uderzył piłkę tak, że ta spadając na poprzeczkę została wybita przez Estebana na rzut rożny, a chwilę później minimalnie chybił zza „szesnastki”.
W drugiej połowie jako pierwsi okazję na bramkę stworzyli sobie gospodarze. Tak jak w pierwszej części gry z dobrej strony pokazał się Piatti, który dynamicznie ściął z piłką do środka i uderzył lewą nogą zza pola karnego, minimalnie pudłując. Nie padła bramka dla Almerii, za to gola zdobyli goście. W 51. minucie po podręcznikowej akcji podopiecznych Unaia Emery’ego bramkę głową strzelił Roberto Soldado. Wychowanek Realu Madryt wykorzystał celne dośrodkowanie Jeremy’ego Mathieu z lewego skrzydła.
Almeria grała wyjątkowo bezbarwnie, opierając wszystkie ataki na szarżach Crusata i Piattiego. Nie mogło to dać rezultatu, bo po przeciwnej stronie bardzo dobrze spisywała się linia defensywna. W 67. minucie jeden z obrońców Valencii wpisał się nawet na listę strzelców. Po centrze Maty i zgraniu piłki głową przez Ricardo Costę, futbolówkę z kilku metrów wepchnął do siatki Marius Stankevicius. W tym momencie mecz wydawał się rozstrzygnięty, a piłkarze myśleli już chyba o zbliżającej się transmisji ze starcia Realu i Barcelony.
W 77. minucie bliski trzeciej bramki dla Valencii był Mehmet Topal. Turek uderzył efektownie z woleja po wrzutce z rzutu rożnego, ale doskonałym refleksem popisał się Esteban, który zdołał sparować piłkę na rzut rożny. To co nie udało się byłemu piłkarzowi Galatasaray, udało się Jordiemu Albie w 81. minucie. Lewonożny piłkarz Valencii, który chwilę wcześniej zmienił Juana Matę, wykorzystał dogranie Joaquina i precyzyjnym uderzeniem ze środka pola karnego pokonał Estebana.










