Valencia zremisowała z Barceloną 2:2 w określanym mianem hitu spotkaniu 5. kolejki Primera Division. Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie, a przez większą część spotkania to gospodarze narzucali rywalom swój styl gry, jednak trafione zmiany pozwoliły Katalończykom doprowadzić do wyrównania. Dzięki wywalczonemu punktowi, Valencia przynajmniej do jutra pozostanie liderem Primera Division.
Spotkanie pomiędzy „Nietoperzami” a Barceloną słusznie miało miano hitu kolejki. Valencia przystępowała do spotkania z mistrzem Hiszpanii jako aktualny lider rozgrywek, który wygrał wszystkie swoje dotychczasowe spotkania – wszystkie różnicą jednego gola. Katalończycy natomiast otrzymali niepowtarzalną szansę nie tylko na przeskoczenie w ligowej tabeli dzisiejszego rywala, ale także powiększenia przewagi nad Realem Madryt, który tylko bezbramkowo zremisował swoje spotkanie. Tuż przed rozpoczęciem spotkania doszło także do ceremonii wręczenia odznaczenia dla Rafy Beniteza, który dwukrotnie sięgnął z Valencią po tytuł mistrzowski, zdobył także Puchar UEFA i Superpuchar Europy. Spotkanie to było również kolejną szansą powrotu na Estadio Mestalla dla Davida Villi, który jednak mecz rozpoczął na ławce rezerwowych, a jego miejsce w wyjściowej jedenastce zajął… Dani Alves. W związku z brakiem sponsora, Valencia zdecydowała się podczas tego spotkania na umieszczenie na swoich koszulkach hasła promującego… swoją stronę internetową i jej profil na Twitterze.
Spotkanie rozpoczęło się od wzajemnego badania sił, jednak kiedy obie strony rozpoczęły ostrzał, natychmiast przyniósł on bramkowy efekt. Rozpoczął w 12. minucie Pablo Hernandez, który wypuścił na lewym skrzydle Mathieu, a ten natychmiast dośrodkował w pole karne, gdzie wbiegało dwóch jego partnerów z drużyny. Podanie nie dotarło jednak do żadnego z nich – przeciął je Eric Abidal i uczynił to tak nieszczęśliwie, że posłał piłkę do własnej siatki, a wypełniony po brzegi stadion eksplodował radością. Nie trwała ona jednak długo, gdyż już dwie minuty później Barcelona wyrównała za sprawą duetu Messi-Pedro. Ten pierwszy dostał podanie przed polem karnym, przebiegł parę metrów wzdłuż linii wyznaczającej szesnasty metr, po czym posłał zabójcze prostopadłe podanie do wybiegającego kolegi, a ten ze stoickim spokojem posłał futbolówkę tuż obok próbującego interweniować Guaity. Pierwszy kwadrans spotkania przyniósł zatem kibicom dwie bramki.
Antybohaterem spotkania już po kilkunastu minutach mógł zostać Rami, który najpierw otrzymał żółtą kartkę za faul na Fabregasie, a 120 sekund później powinien był wylecieć z boiska. Lionel Messi zdecydował się na przedarcie lewą stroną w pole karne, gdzie bezpardonowo wszedł w niego Rami, jednak sędzia nie użył gwizdka – była to bardzo kontrowersyjna decyzja, gdyż prawdopodobnie gościom należał się rzut karny, a Valencia powinna była kończyć spotkanie w dziesiątkę. Gospodarze jednak postanowili wykorzystać korzystną decyzję sędziego i w 22. sami wyszli na prowadzenie po kolejnej świetnej akcji przeprowadzonej lewą stroną boiska, za którą tego dnia odpowiedzialny był Carles Puyol. Po raz kolejny w pole karne dograł Mathieu, piłka minęła jednak Soldado, ale za nim czekał już zamykający akcję Pablo Hernandez, który natychmiast posłał futbolówkę obok bezradnego Valdesa, a Valencia po raz drugi tego wieczora wyszła na prowadzenie.










